Bezpieczeństwo w górachStrefa wiedzy

Bezpieczeństwo w górach: Orientacja w terenie

By 7 września 2015 11 Comments

“Pokaż na mapie, gdzie jesteśmy” to jedno z poleceń, które regularnie pada podczas naszych wypraw w ramach Kursu Przewodnika Beskidzkiego. Orientacja w terenie to podstawowa umiejętność, jeżeli chodzi o bezpieczne poruszanie się po górach – kiedyś może zadecydować o naszym życiu lub śmierci.

Zapisując się na Kurs, wcale nie myślałam o tym, że chcę kiedyś zostać przewodnikiem – nie wiedziałam, jak odnajdę się w tej roli i czy bycie liderem grupy w ogóle mi się spodoba. Nastawiłam się na rozwijanie swoich górskich pasji i zdobywanie wiedzy, która przyda mi się podczas moich wędrówek. W szczególności zależało mi na oswojeniu się z mapą i technikami nawigacji – do tej pory byłam strasznym leniem i kwestię poruszania się w terenie zrzucałam na innych, którzy wiedzą lepiej, a sama zajmowałam się podziwianiem widoków. Kiedy pierwszy raz poszłam w góry sama, zgubiłam się. Zakładałam taką opcję i szczerze mówiąc po cichu na nią liczyłam. Byłam ciekawa, jak zachowam się w sytuacji kryzysowej, która była jednak dość bezpieczna. Było lato i znajdowałam się w bliskiej odległości od wiosek, w razie problemów zawsze mogłam po prostu zacząć schodzić w kierunku doliny. Na szczęście (trochę dzięki intuicji, trochę dzięki spotkanym w końcu ludziom) udało mi się dotrzeć do celu.

Warsztaty z nawigacji w ramach Akademii Górskiej

Orientacja w terenie

Od niemal roku chodzę po górach świadomie i choć idzie mi coraz lepiej, mam jeszcze wiele do nadrobienia. Kiedy w konkursie PZU wygrałam warsztaty z nawigacji prowadzone przez Akademię Górską, szalenie ucieszyłam się z możliwości poćwiczenia w terenie tego, co już umiem i dowiedzenia się czegoś nowego. Wielka szkoda, że warsztaty odbywają się w obrębie Tatrzańskiego Parku Narodowego – nakaz poruszania się po wyznakowanych szlakach uniemożliwił nam “pójście w las”, gdzie moglibyśmy przetestować pewne rozwiązania w bardziej naturalnym środowisku.

Dyskutowaliśmy z Jackiem Bilskim, przewodnikem IVBV i ratownik TOPR-u, który prowadził zajęcia, o tym, że paradoksalnie, udostępnienie gór dla ruchu turystycznego upośledziło w ludziach umiejętność poruszania się po nich. Oznakowane szlaki ułatwiają wędrówkę, ale usypiają czujność – zresztą, samej kilka razy zdarzyło mi się zaufać im na tyle, że przestałam zwracać uwagę na inne rzeczy, orientując się po jakimś czasie, że już dawno nie widziałam charakterystycznych pasków na drzewach. Kiedy wędruję poza szlakami, jestem ostrożniejsza i zawsze kontroluję swoje położenie zerkając na mapę i sprawdzając, gdzie jestem.

Mapa

Orientacja w terenie

A jeżeli o mapie mowa. Jest ich mnóstwo. Kiedy pójdziecie do dowolnego sklepu turystycznego, staniecie przed trudnym wyborem – wydawcy prześcigają się w ulepszaniu map o różne bajery, które czasami nijak mają się do użyteczności. Na warsztaty przywieźliśmy ze sobą swoje własne mapy. Tak się złożyło, że każda z nich była inna, mimo tego, że dotyczyła tego samego terenu – Tatr. Przeanalizowaliśmy wszystkie po kolei, przyglądając się takim szczegółom jak skala, układ współrzędnych, siatka kartograficzna i kompatybilność z urządzeniami GPS. Po czym doszliśmy do wniosku, że idealna mapa nie istnieje – być może dlatego prowadzący warsztaty Jacek od lat rysuje je sobie sam. Ale to już wyższa szkoła jazdy.

Coraz popularniejsze stają się mapy laminowane, które łatwo złożyć, bo poszczególne prostokąty oddzielone są od siebie kilkumilimetrową przerwą. Świetnie sprawdzają się, gdy pada deszcz, ale zupełnie nie nadają się do wyznaczania azymutów – tych kilka milimetrów na mapie robi czasem ogromną różnicę w terenie.

Na niektórych mapach są również szczegóły, których brak na innych. Na jednych są zaznaczone nartostrady, na innych nie. Na jednych są zaznaczone leśne ścieżki znajdujące się poza oficjalnymi szlakami, na innych nie. Na jednych są zaznaczone ciekawe miejsca, do których warto zajrzeć, na innych nie. Kupując mapę warto zwracać uwagę przede wszystkim na rok jej wydania – powstaje wiele nowych szlaków, wiele innych jest likwidowanych lub zmienianych. Ostatecznie lepiej wiedzieć, w którą stronę się udać, niż w którym rejonie możemy spotkać niedźwiedzia, a w którym kruka.

Kompas i busola

Orientacja w terenie

Kompas i busola to podstawowe urządzenia, dzięki którym możemy określić kierunki świata, a co za tym idzie nasze położenie oraz kierunek wędrówki. Budowa jednego i drugiego oparta jest na igle magnetycznej, jednak busola posiada dodatkowo elementy, takie jak m.in. lusterko, przyrządy celownicze i tarczę obrotową z podziałką, które znacznie ułatwiają nawigację w terenie i wyznaczanie azymutów (azymut to, krótko mówiąc, kąt zawarty między północną a danym punktem odniesienia – liczy się go zgodnie z ruchem wskazówek zegara).

Mimo tego, że na warsztatach nie mogliśmy poćwiczyć chodzenia na azymut “na dziko” (wspomniany obszar parku narodowego), wykonaliśmy serię zadań z cyklu: “jak nazywa się góra, którą widać przed nami?”, “gdzie w terenie znajduje się góra, która na mapie nazywa się tak i tak?”, “w którym miejscu na mapie dokładnie jesteśmy, jeżeli schronisko jest tam i tam?”. Sprawa nieco komplikuje się, jeżeli ma się świadomość tego, że istnieje coś takiego jak zboczenie i uchylenie magnetyczne, a północ geograficzna nie pokrywa się z północą magnetyczną – różnica pomiędzy nimi to jakieś 4°. Trzeba o nich pamiętać przenosząc azymuty z mapy w teren i z terenu na mapę.

Kompas i busola przydają się, kiedy jest dobra widoczność i łatwo znaleźć charakterystyczne elementy otoczenia, które umiejscowić można na mapie i prawidłowo ją zorientować. Co w sytuacji, gdy na szlaku zastanie nas noc lub warunki atmosferyczne są tak kiepskie, że i tak nic nie widać?

Odbiornik nawigacji satelitarnej (GPS)

Orientacja w terenie

Technologia się rozwija, mamy do dyspozycji coraz więcej rozwiązań, które poprawiają nasze bezpieczeństwo w górach. Jednym z nich są turystyczne GPS-y, dzięki którym łatwiej poruszać się w terenie, zwłaszcza wtedy, gdy wędrujemy poza szlakami – choć sama odbiornika nawigacji satelitarnej nie używam, bo koszt zakupu takiego urządzenia przekracza na razie moje zdolności finansowe, uważam, że to świetna sprawa.

Jednym z argumentów przeciwników jest legendarne: “A co jak wyczerpie ci się bateria?”. Najbardziej przydatną umiejętnością, którą powinna posiadać każda osoba chcąca bezpiecznie poruszać się po górach, jest umiejętność przewidywania – nie tylko tego, jak powinna przebiegać trasa wędrówki, nie tylko tego, czy na szlaku może zastać nas burza, ale także tego, że bateria jakiegokolwiek urządzenia elektronicznego, które ze sobą zabieramy, może się wyczerpać. Jak to rozwiązać? Zabrać zapasowe baterie, to proste. Oraz oszczędzać te, których obecnie używamy, wyłączając urządzenie, jeżeli nie musimy z niego korzystać.

Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, tak samo jak analogowa mapa, której co prawda nie rozładuje się bateria, ale która może zamoknąć na deszczu, podrzeć się od ciągłego składania i rozkładania (polecam oklejanie szeroką taśmą przezroczystą) albo najzwyczajniej w świecie może ją porwać wiatr – kto choć raz próbował rozłożyć mapę, gdy mocno wiało, ten wie, że to nie lada wyzwanie.

Warto pamiętać!

Orientacja w terenie

Zakupując jakikolwiek sprzęt, warto pamiętać o tym, że wraz z nim nie kupujemy umiejętności posługiwania się nim – GPS najnowszej generacji nie pomoże nam, jeżeli nie będziemy wiedzieli jak działa, a najlepsza na świecie mapa będzie zupełnie zbędna, jeżeli nie będziemy wiedzieli, w którą stronę mamy iść, by dotrzeć do celu.

Jedno jest pewne – zawsze warto zabrać ze sobą zdrowy rozsądek.

Masz pytanie? Zadaj je na Ask.fm!

  • Zgadzam się w całej rozciągłości z tym, że oznaczenie szlaku potrafi uśpić czujność. Już mi się zdarzyło „obudzić” i stwierdzić, że nie mam znaków w zasięgu wzroku. Najczęściej wtedy cofałam się do punktu, którego byłam pewna. A kompas mi się przydał jak idioci przemalowali kolor szlaku i poszłam w kierunku od czapy zupełnie. Na szczęście połapałam się, że coś nie gra i zaczęłam sprawdzać. Co się jednak nawkurzałam, to moje. I co, jak co, ale samotna wędrówka wzmaga czujność. Jak idę z kimś, kto jest bardziej ogarnięty w temacie, to jakoś tak automatycznie mi czujność słabnie.

    • Super są Imprezy Na Orientację, miałam przyjemność brać udział w jednej w czerwcu i nie zaliczyć jej ze względu na stany udarowe, które nas dopadły – cóż, będzie okazja poćwiczyć w listopadzie 😀

  • A GPS w telefonie? Jest zbyt mało dokładny czy ma jakieś inne wady? Poza baterią 😉
    Ja wielokrotnie słyszałam, że mam zmysł gołębia pocztowego, ale nigdy nie miałam okazji wypróbować go w terenie niezabudowanym. W górach jest ciężej o charakterystyczne punkty i wtedy rzeczywiście przydają się różne pomoce 🙂

    • Różnie bywa z dokładnością map, chociaż Compass wypuścił ostatnio całkiem fajną appkę z mapami – łaziliśmy z nią trochę po bardziej cywilizowanych Beskidach i dawała radę, ale nie wiem, jak sprawdza się na zadupiach. Wiele nawigacji w telefonach do sprawnego działania potrzebuje internetu. W sumie ciekawy temat, muszę to sprawdzić. Bateria to faktycznie problem – chyba jedynym rozwiązaniem jest podpięcie powerbanka.

      No właśnie w górach tych punktów jest całkiem sporo, ale ja mam np. problem z przeniesieniem 2D na 3D i na odwrót. Gorzej mają na morzu 😉

    • Ze smartfonami jest też taki problem, że są mało odporne na działanie warunków atmosferycznych. Na mrozie strasznie szybko pada im bateria, działają opornie, nie mówiąc o tym, że w rękawiczkach nie da się ich obsługiwać 😉 Na deszczu też ciężko ich używać. Te GPS-y turystyczne są np. wodoodporne, więc nawet jak wpadną do jakiejś kałuży, to spokojnie można je wyciągnąć i iść dalej. Smartfon… wiadomo.

  • Anaberry

    Mimo wad smartfonów, polecam aplikację Trek Buddy. Korzysta z map turystycznych w wersji elektronicznej i współpracuje z usługami lokalizacji (gps). Pozwala „na skróty” określić miejsce, w którym się znajdujemy. Świetnie sprawdza się w terenie, gdy schodzimy z głównych szlaków. Ratuje, gdy zapomnimy (…tak, zdarzyło się w ferworze pakowania…) papierowej mapy.
    Aczkolwiek martwi mnie, że nowoczesna technologia zmierza do tego, by „myśleć” za człowieka. Korzystam z Trek Buddy z dużą świadomością orientacji w terenie i ponadprzeciętnymi umiejętnościami korzystania z mapy. Aplikacja jest dla mnie ułatwieniem. Dla innych może stać się jedyną pomocą w terenie i prawdę mówiąc… ciężko mi to sobie wyobrazić.

    • O, dzięki za cynk! Potestuję sobie z chęcią te wszystkie appki, jak tylko uda mi się wymienić mojego umierającego smartfona na coś, co nie będzie zdychało po pół h i wieszało się pisiont razy dziennie. A czy ona musi mieć neta, żeby działać, czy śmiga tak normalnie też?

      Kurcze, takich rzeczy powinni uczyć w szkole na geografii, zamiast wkuwania miliona durnych rzeczy. Dlatego zazdroszczę wszystkim, którzy byli w harcerstwie – ja zawsze chciałam, a u mnie w miasteczku nie było.

      • Anaberry

        Net jest potrzebny do wgrywania map itp. W terenie nie.
        Miałam spoko geografię 🙂

        • Polecasz jeszcze jakieś inne appki przydatne w górach? Mam na oku kilka związanych właśnie z bezpieczeństwem.

          • Anaberry

            Nie korzystam i nie znam innych związanych z górami. Chętnie o nich poczytam, jeśli napiszesz 🙂

  • Pingback: Bezpieczeństwo w górach: Jak wezwać pomoc TOPR / GOPR()