W listach, które do mnie piszecie, pytacie często (coraz częściej!) o Kurs Przewodników Beskidzkich. O to, co się na takim kursie robi, jak wyglądają wyjazdy, czego można się tam nauczyć, czy jest ciężko i przede wszystkim – czy się na takim kursie odnajdziecie. W bardzo łatwy sposób możecie to sprawdzić. Jak? Zapisując się na Kurs Organizatora Turystyki PTTK, który rusza w marcu.

Kurs Organizatora Turystyki PTTK to taki Kurs Przewodników Beskidzkich w pigułce, po którym z pewnością będzie mogli ocenić, czy chcecie kontynuować swoją przygodę z przewodnictwem, czy jednak kompletnie nie jest to dla Was. O szczegóły związane z kursem wypytałam Anię Kryszczak, jedną z organizatorek całego zamieszania. Jeżeli są jeszcze jakieś kwestie, które wyjątkowo Was interesują, śmiało pytajcie w komentarzach – postaramy się wspólnie rozwiać Wasze wątpliwości!

Justyna Sekuła: Pierwsze i najważniejsze pytanie. Ale po co to wszystko? 🙂 Co daje taki kurs z formalnego punktu widzienia? Co może robić Organizator Turystyki PTTK? Na konkretnych przykładach.

Ania Kryszczak: Co daje kurs Organizatora Turystyki? Jeśli komuś zależy wyłącznie na zdobyciu „papierka” to niewiele mu to da, bo uprawnienia Organizatora Turystyki PTTK to wewnętrzne uprawnienia PTTK – kurs nie kończy się więc egzaminem państwowym, a jedynie wewnętrznym. Jeśli spojrzeć do regulaminu Organizatora Turystyki PTTK, znajdziemy tam następujące informacje dotyczące tego, co może Organizator po ukończeniu kursu. Organizator Turystyki PTTK ma prawo:

1) organizowania popularnych wycieczek i imprez turystycznych z ramienia PTTK,

2) potwierdzania przebycia tras i spełniania wymagań do uzyskania odznak turystycznych na wycieczkach i imprezach, w których osobiście uczestniczy,

3) pierwszeństwa w przyjęciu na kursy szkoleniowe organizowane przez PTTK: przodowników-instruktorów turystyki kwalifikowanej, przewodników turystycznych itp.,

4) noszenia odznaki i posługiwania się legitymacją Organizatora Turystyki PTTK.

Tak więc kurs bardziej daje pewną wiedzę i umiejętności, niż konkretne prawa do czegoś. Mówiąc krótko, nie zarobi się na tym. Choć jeśli ktoś myśli o karierze w turystyce, na pewno jest to dobry start (ale na tym poprzestać nie można) i ładnie będzie wyglądać w CV. W praktyce po kursie można np. organizować i prowadzić rajdy PTTK-owskie, np. uczelniane. Tyle, że na zasadzie niekomercyjnej.

Kurs trwa dwa miesiące. Czego w tym czasie można się nauczyć i jakie umiejętności zdobyć?

Na kursie uczymy jak przygotować i przeprowadzić wyjazd. Będzie więc zarówno o atrakcjach turystycznych (w końcu trzeba ułożyć jakiś program wycieczki) – głównie z południa Polski, będzie o kalkulacji kosztów (nawet, jeśli wycieczka jest niekomercyjna – dobrze umieć oszacować przy jakiej liczbie uczestników ile taki wyjazd ma kosztować, żeby się potem nie okazało, że np. brakuje nam na opłacenie autokaru, bo zbyt optymistycznie założyliśmy cenę za osobę, a ludzi jedzie za mało), będzie o metodyce prowadzenia wyjazdu (w dużym skrócie to, czego nauczyć można się na kursie SKPG – o prowadzeniu grupy w mieście i w terenie, o opisie obiektów, o robieniu panoramki, o bezpieczeństwie), trochę też o alternatywnej turystyce (np. kajakowej, rowerowej). Absolwent Kursu Organizatora Turystyki jest więc w stanie samodzielnie przygotować i przeprowadzić wyjazd (raczej po Polsce, niż zagraniczny, choć i o zagranicznych trochę pewnie będzie). Uczy się też występować publicznie, nabiera pewności siebie, poznaje atrakcje regionu i jest w stanie zaproponować coś ciekawego swoim potencjalnym turystom. Uczy się też pracy z mapą i kompasem, czy z materiałami źródłowymi (na wyjazdy trzeba opracować zadane zagadnienia)

Jaka jest tematyka wykładów teoretycznych? Czy kursanci otrzymują jakieś dodatkowe materiały, z których mogą się uczyć? Jaka ilość wykładów jest konieczna do zaliczenia kursu?

Tematykę wykładów w znacznej mierze wymieniłam przy poprzednim pytaniu. Dokładny plan zostanie wysłany wszystkim kursantom. Wykłady nie są obowiązkowe, do zaliczenia kursu wymagamy jedynie obecności na zajęciach terenowych (min. 3 z 7 dni) – przy czym oczywiście warto korzystać jak najwięcej. Nie udostępniamy natomiast materiałów z wykładów, nie ma też skryptów, więc trzeba robić notatki, bądź w razie nieobecności wziąć notatki od kogoś.

W jakich miejsca odbywać będą się zajęcia w terenie? Jak wyglądają same wyjazdy? Jaki jest ich ogólny koszty, gdzie się zazwyczaj śpi, o której zaczyna i kończy się dniówka?

Wyjazdy będą dwa razy w góry (celujemy w nasz teren uprawnień, czyli Beskidy), raz na Jurę i raz do Wrocławia. W zeszłym roku było tak, że wyjazd na Jurę był autokarowy, a pozostałe piesze (po Wrocławiu trochę jeździliśmy komunikacją zbiorową). W tym roku pewnie będzie podobnie. Przed wyjazdami każdy, kto zgłosi, że jedzie, dostaje zadanie do przygotowania. Nie każemy tu nikomu „z biegu” o czymś opowiadać, bo nacisk jest bardziej na metodykę, niż na wiedzę merytoryczną – od tego drugiego są kursy przewodnickie. Tak więc każdy przed wyjazdem zna swój przydział i wie, z czego dokładnie ma być przygotowany. Jeździmy na takich samych zasadach, jak kurs SKPG, a więc po kosztach (jeden wyjazd to koszt ok. kilkudziesięciu złotych, śpimy w schroniskach, itp.) Jeśli chodzi o godziny rozpoczęcia i zakończenia dnia, to też podobnie, jak na kursie SKPG, choć raczej nie zdarza się nam przychodzić na nocleg w środku nocy 😉 , ale po zmroku – i owszem. Chodzi o to, by ludzi nie zamęczyć i nie sprawdzać granic ich możliwości, tylko żeby wieczorem każdy miał jeszcze siłę i chęci na integrację przy gitarze.

Kurs kończy się egzaminem. Co trzeba zrobić, żeby do niego móc podejść oraz jak wygląda sam egzamin? Czy egzamin jest dodatkowo płatny?

Żeby zostać dopuszczonym do egzaminu, trzeba zaliczyć min. 3 z 7 dniówek z wyjazdów. W zeszłym roku był egzamin ustny, teoretyczny, ale czy tak samo będzie w tym roku, tego jeszcze nie wiem – wszystko zależy od ustaleń „na górze” i od liczby osób, które do egzaminu będą podchodzić. W ubiegłym roku były dwa terminy do wyboru, oba w godzinach wykładów. Za egzamin nic się dodatkowo nie płaci. Nie wiem natomiast, jak będzie z blachami, które można uzyskać po egzaminie – w zeszłym roku Oddział Akademicki nam je zrefundował, ale czy w tym roku też tak będzie, zależy od decyzji zarządu, która jeszcze nie zapadła.

Czy Kurs Organizatora Turystyki PTTK jest dobrym testem do sprawdzenia, czy człowiek nadaje się na Kurs Przewodnika Beskidzkiego, a jeżeli tak, to dlaczego?

Zdecydowanie tak! Jest to taka mini-wersja kursu przewodnickiego. Jak ktoś stwierdzi, że nie cierpi wystąpień publicznych, w górach mu się nie podoba, a spanie w wieloosobowym pokoju, gdy za ścianą grają do białego rana na gitarze, to horror – będzie wiedział, że na kurs przewodnicki lepiej jednak nie iść 😉 Ale jeśli spodoba mu się zabawa z mapą i kompasem, możliwość zabawienia opowieścią innych, pełnienie funkcji lidera, atmosfera górskiej chatki przy muzyce gitary, to zdecydowanie powinien iść potem na kurs w SKPG – bo tam będzie miał to samo, tylko bardziej i to przez całe dwa lata.

Dobra! Trzy najważniejsze powody, dla których warto zapisać się na Kurs Organizatora Turystyki PTTK? 🙂

Trzy powody, czemu Kurs Organizatora Turystyki? Cóż, o tyle jest to trudne do określenia, że ludzi milion różnych powodów ciągnie na takie kursy i każdy ma swoje racje, po co tam idzie – tak samo, jak w przypadku kursu przewodnickiego. Jeśli miałabym wymienić trzy powody, dla których to moim zdaniem warto iść na kurs Organizatora Turystyki, to byłyby to…

1) Niezwykła i niepowtarzalna atmosfera wyjazdów kursowych, wspólny cel, z którym się razem zmagamy, świetna przygoda „w terenie” i możliwość poznania nowych ludzi o podobnych pasjach, jak nasze.

2) Główny cel kursu to kreowanie liderów – można więc nauczyć się, jak pracować w zespole i z zespołem, którym trzeba dowodzić, jak motywować i jak zaciekawić. Można zwiększyć swoją pewność siebie i poczucie, że się wie, co się robi – a to umiejętności, które przydadzą się zarówno na późniejszym kursie przewodnickim, jak i w codziennym życiu.

3) Zmienia się sposób postrzegania świata. Nagle ładny widoczek nie jest już tylko ładnym widoczkiem, ale ciekawi nas CO tam widać. Nagle drewniany kościółek przestaje być tylko jakimś tam mijanym od niechcenia budynkiem, ale zaczyna zastanawiać – skąd, kiedy, kto, dlaczego…? Kurs po prostu inspiruje do działania, do refleksji, daje dużo pozytywnej energii, a niektórych skłoni zapewne, by podążyć dalej tą drogą i wkroczyć na ścieżkę szkolenia przewodnickiego 🙂

Dzięki!

Zapisz się na Kurs Organizatora Turystyki PTTK!

Od siebie chciałabym jeszcze dodać, że:

1) Kurs Organizatora Turystyki (jak i Kurs Przewodników Beskidzkich!) będzie dla Was świetną przygodą, nawet wtedy, jeżeli nie zamierzacie wiązać swojego życia z organizacją wycieczek czy byciem przewodnikiem. Równie dobrze sprawdzi się, jeżeli lubicie góry, chodzicie po nich i chcecie rozwijać swoje pasje, ale także poszerzyć swoją wiedzę na temat tego, jak wędrować bezpiecznie. Decyzja o tym, żeby się zapisać na kurs była jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam w swoim życiu i gdybym miała podjąć ją jeszcze raz, zrobiłabym dokładnie to samo.

2) Środowisko górskie jest środowiskiem, od którego mocno można się uzależnić – takie jest fajne! A jak sami wiecie, nie ma nic lepszego, niż przyjaźnić się z ludźmi, którzy chodzą po górach.

3) Wspominała już o tym Ania, ale powtórzę – Kurs Organizatora Turystyki (jak i Kurs Przewodników Beskidzkich!) jest kursem, który nauczy Was nie tylko tego, co może przydać Wam się w górach, ale także wielu rzeczy, które z powodzeniem będziecie mogli wykorzystać w życiu codziennym, prywatnym i zawodowym. Na kursach tego typu świetnie ćwiczyć można tzw. umiejętności miękkie, przydatne w, ogólnie mówiąc, kontaktach międzyludzkich. Sama, zapisując się na kurs, miałam nadzieję, że uda mi się zwalczyć strach przed mówieniem do grupy ludzi. Nadal nie jest to czynność, w której czuję się świetnie, ale przynajmniej już się jej panicznie nie boję. Okazało się, że ludzie, którzy mnie słuchają, wcale nie gryzą (zaskoczenie).

4) O tym też Ania wspominała, ale również chciałabym to podkreślić. Kursy tego typu naprawdę zmieniają spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Zaczyna się dostrzegać rzeczy, o których wcześniej nie miało się pojęcia, ale i samemu poszukiwać odpowiedzi na milion rodzących się w głowie pytań. Dzięki Kursowi Przewodników Beskidzkich znalazłam kilka tematów, które szalenie mnie zainteresowały i którym na pewno poświęcę więcej czasu – jak znowu będę go miała 😉

5) I ostatnie. Jeżeli pójdziecie na Kurs Organizatora Turystyki i dojdziecie do wniosku, że to coś właśnie dla Was, po czym zechcecie kontynuować swoją przygodę na Kursie Przewodników Beskidzkich, to już jesienią możecie trafić pod opiekuńcze skrzydła osób, które kurs SKPG Kraków kończą w tym roku. Warto!

To co, kto zamierza się zapisać? 🙂

Fot. Łukasz Libront

  • Kurczę,muszę poszukać we Wro. Wolałabym co prawda Beskidy,bo są mi bliższe,no ale skoro już tu mieszkam… 😉 o przewodnickim myślałam kilka lat temu, ale mi przeszło. Albo raczej – brak mi czasu, a Beskidy daleko. Karkonoszy aż tak nie kocham… jeszcze 😉 może to jest coś dla mnie 🙂

    • Popytaj we Wro, na pewno też organizują coś takiego. To tylko liźnięcie tematu w porównaniu do przewodnickiego, ale zawsze coś i chociaż podstaw można się nauczyć. Kurczę, Sudety w ogóle nie istnieją w mojej głowie, jak myślę o polskich górach, to jednoznacznie są to Karpaty. Muszę się tam do Was kiedyś wybrać 🙂

      • No właśnie w mojej też nigdy nie istniały za bardzo. Byłam kiedyś w Stołowych, coś tam się z tych Karkonoszy widziało, ale ze Śląska zawsze bliżej było w Tatry i Beskidy, tym bardziej, ze moja Mama kiedyś była przewodnikiem beskidzkim 🙂 A teraz najbliżej mam w Karkonosze, których prawie nie znam… ale są magiczne i muszę je lepiej spenetrować. Zakochałabyś się w Samotni 🙂

  • Kamil

    Ja bym chciał się nauczyć samej kalkulacji kosztów wycieczki kilkuosobowej – na użytek własny. To była zawsze moja pięta achillesowa przy różnych wyjazdach. Często zdarza mi się niedoszacować kosztów.