Filozofia podróży

Filozofia podróży: Bóg czy buk?

By 20 października 2014 10 komentarzy

Dotrzeć do Królestwa Natury jest bardzo łatwo. Przechodzi się przez wąską, żelazną kładkę przerzuconą nad rzeką a dalej nie ma już nic. W zimowe, mroźne noce, kiedy domy sąsiadów zostają za plecami, staje się twarzą w twarz z Orionem. Wisi majestatycznie nad Jopowym – polem, na którym rosną stare jabłonie a śnieg zalega do późnej wiosny. Mija się ostatnie budynki. Porośnięta trawą polana płynnie przechodzi w błotnistą drogę, która wcina się w wąwóz i przez tunel z drzew prowadzi na szerokie połacie łąk. Po lewej łąka z nieczynną już studnią. Jej kamienna pokrywa latem przyjemnie się nagrzewa oddając rozciągniętemu na niej ciału nagromadzone ciepło. Po prawej Majcyne, na którym dziadek pasł krowy, dalej Staszkowe. Na wprost kilka kolejnych łąk, ciągnących się aż do Budki i torów kolejowych, które w gorące dni pachną specyficzną mieszanką zapachu drewna, stali i smaru. Zapachu, który od zawsze kojarzy mi się z podróżą.

Jako dzieci chodziłyśmy tam bardzo często. Tego dnia było dość pochmurno i chłodno. Skakałyśmy po zaoranym polu i nagle stanęłyśmy jak wryte, bo niebo rozstąpiło się i spłynął z niego słoneczny blask, który miękkim światłem oświetlił znajdujące się przed nami łąki. Zieleń trawy zamieniła się w czyste złoto i któraś z nas szepnęła pod nosem z przejęciem:

– To Bóg.

Upadłyśmy na kolana i przez jakiś czas klęczałyśmy w błocie.

Od tej pory duchowość jednoznacznie kojarzy mi się z Naturą a Bóg zamienił się w drzewo – w buk. Kiedy dorosłam świadomie porzuciłam kościelne mury, które z czasem zaczęły mnie ograniczać, przytłaczać i wywoływać klaustrofobiczne uczucie tęsknoty za przestrzenią. Nie potrzebuję pośredników w poszukiwaniu nadprzyrodzonego pierwiastka. Sumienie najlepiej oczyszcza samotny spacer. Kiedy wszystkie myśli kotłują ci się w głowie, nie masz wyjścia – musisz z nimi zrobić porządek. Nie przekonuje mnie idea życia po to, by być szczęśliwym po śmierci – wolę być szczęśliwa tu i teraz. Nie przeraża mnie perspektywa końca – fascynuje wizja rozłożenia na atomy i wzięcia udziału w odwiecznym cyklu Natury.

Nie czekam na Raj, bo mam go na wyciągnięcie ręki: w łąkach, lasach, rzekach, górach i gwiazdach. I w zupełności mi to wystarcza.

1

2

  • No bo to prawda. To Bóg 🙂
    Mnie kościoły nie przytłaczają. Wręcz przeciwnie, gdy jestem sam i duża gotycka świątynia i ta przestrzeń. Jest ok

    Ale oczywiście. Nie ma lepszego Boga od tego gdy z każdej strony wieje i z każdej strony knieje 😉

    • Duża, gotycka świątynia mnie akurat przekonuje, ale tylko pod jednym warunkiem – gdy jest zupełnie pusta i nikt nie drze w niej japy 😉

  • Paulina Wnuk

    Bardzo mądrze napisałaś 🙂 No i fotki takie piękne, że mniam 😀 <3

  • Mam bardzo różne od Twojego podejście, więc skupię się na zdjęciach 😉 – piękne kolory! A łąki, lasy, rzeki, góry, gwiazdy… mmm 🙂

    • Z chęcią poznam kiedyś Twoje różne od mojego podejście 🙂

  • Bardzo to bliskie temu co sama myślę. Mam problem z Kościołem jako z instytucją (dlatego z dużej litery, nie chodzi o ‚oddanie’ szacunku). I mam problem w własną duchowością w tejże instytucji – ani nie jest ona dla mnie moralnym i intelektualnym autorytetem, ani nie jest mi potrzebna do pielęgnowania własnej strefy duchowej. A mimo wszystko chce za mnie wszystko ustalać, a od siebie nie wymagać niczego. Wolę na polach, w górach i patrząc w ocean, prowadzić dialog z wszechświatem i wszechwiedzą.

    • Ja wychodzę z założenia, że z każdego nurtu filozoficznego, z każdej idei i z każdej religii da się wyciągnąć coś wartościowego, ale osobiście nie jestem w stanie się zaszufladkować i powiedzieć: jestem katolikiem, jestem buddystą lub jestem ateistą (chyba bliżej mi do agnostycyzmu), bo taka deklaracja strasznie ogranicza. Mi bardzo odpowiada układanka złożona z tego, czego akurat w danym momencie życia potrzebuję – w końcu to nurty filozoficzne, idee i religie są dla ludzi, a nie na odwrót.

  • Początek Twojej opowieści przeniósł mnie na chwilę w jakiś błogi dzień z dzieciństwa spędzonego na wsi. Dalej – podobnie jak i u mnie postępująca świadomość i rewizja niektórych wyobrażeń, poglądów. Tak to chyba już jest?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Chyba tak. W pewnym momencie człowiek zaczyna przyglądać się temu, w czym dorósł i zastanawiać się nad tym, jakie to ma przełożenie na rzeczywistość. Chociaż znam osoby, które nie mają potrzeby poszukiwań w tym zakresie – widocznie ich satysfakcjonuje zastany stan rzeczy. I dobrze.

  • Bardzo bliskie mi podejście. Przestrzeń ma w sobie więcej boskich cząsteczek, niż zdołałam kiedykolwiek znaleźć w jakichś murach.