MiejscaMikropodróże

Urbex Kraków: Fort 48 Batowice

By 8 czerwca 2014 9 Comments

Jestem jedynaczką i przyzwyczaiłam się do tego, że wiele czasu spędzam sama ze sobą, nie musząc go z nikim dzielić. Mam swój świat, w którym jestem tylko ja i moje myśli i wpuszczam do niego bardzo niewiele osób, które albo zdążyłam bardzo dobrze poznać albo które znam zaledwie chwilę, ale czuję tę niezwykłą, magiczną i nie do końca wytłumaczalną więź braterskiej/siostrzanej bliskości. Więź, która po pięciu minutach rozmowy pozwala się otworzyć i bez skrępowania opowiadać o swoich największych marzeniach, smutkach, radościach, tym co boli i wymieniać życiowe doświadczenia, kwitowane jednym zdaniem: Boże, mam tak samo.

Nie potrzebuję do szczęścia ludzi, rozumianych jako zbiór osób, o których nie mam zielonego pojęcia. Szerokim łukiem omijam najbardziej zatłoczone ulice, przemykam bokiem i szukam przestrzeni, w której mogę swobodnie oddychać. W zupełności wystarcza mi utrzymywanie regularnego kontaktu z osobami, które mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki, a które rozumieją mnie bez słów i są przedłużeniem mnie samej, bez względu na dzielącą nas odległość i czas, który upłynął od ostatniego spotkania. I które nie robią problemu z tego, że czasem w ogóle nie mam ochoty na ich towarzystwo.

Uwielbiam swoją osobistą przestrzeń i z trudem oddaję ją obcym, świadoma tego, że najbardziej lubię dzielić ją z tymi, którzy potrafią ze mną milczeć i którym cisza nie ciąży, bo jest bardziej wymowna, niż tysiąc słów. Którzy doskonale rozumieją każde spojrzenie, gest i kropkę w zdaniu. Którzy są wtedy, kiedy ich potrzeba – ani mniej, ani bardziej.

I którzy nigdy nie zapytają: Ale tak sama?, gdy właśnie wychodzę na spacer.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

  • Mam tak samo, z wyjątkiem tego, że… nie jestem jedynaczką 🙂 Mam dwóch najwspanialszych na świecie braci, a jestem kosmicznym introwertykiem… bardzo pewnym siebie 😉 I szczerze uważam się za szczęściarę – i mam rodzeństwo, co uważam za genialną sprawę, i trochę jednak jak jedynak się chowałam, bo różnica wieku, 12 i 14 lat, sprawiała, że balansowałam zawsze gdzieś pomiędzy.

    „Ale tak sama?” – do kina, na spacer, w podróż, do kawiarni – znam :). I uwielbiam.

    • Ja wychowywałam się z o rok starszą kuzynką, więc nigdy tego jedynactwa specjalnie nie odczułam. Wiesz – taka przyszywana siostra, z którą zawsze można się pobawić, ale nie trzeba dzielić się zabawkami ;).

  • bazyllia

    kocham Cię 🙂

  • www.citrrus.wordpress.com

    ,,Istnieje jedno święte prawo na całym świecie: nasze prawo do niepowodzeń, samotnej wędrówki i cierpień.”

    Dobrze, że jesteś, Justyna. 🙂

  • Ojej! Mam dokładnie tak samo. Parę razy próbowałam to wytłumaczyć ludziom, ale nigdy nie udało mi się tego zrobić tak, żeby dobrze mnie zrozumieli. Ty przekazałaś wszystko to co bym chciała w idealny sposób. Zgadzam się ze wszystkim (poza tym, że ja również nie jestem jedynaczką ;)).

    Serdeczne pozdrowienia!