Miejsca

Włochy: Sardynia – Poetto

By 10 listopada 2013 18 komentarzy

Droga Redakcjo!

To było w roku 2011, tym samym, w którym premierę miała „Sala samobójców” a u południowych wybrzeży Jemenu zatonęły dwie łodzie z około osiemdziesięcioma uchodźcami z Afryki. W czasie, kiedy sejmowa komisja śledcza ds. Krzysztofa Olewnika przyjmowała raport ze swoich prac, wylądowaliśmy akurat na Sardynii, zastanawiając się, dlaczego w Cagliari jest tak wielu Murzynów. Nie wiem do dzisiaj. Nie wiedziała tego również całująca się na ławce para, która jednak udzieliła nam najistotniejszej tamtego dnia informacji: miejsce, do którego zamierzacie dotrzeć, oddalone jest o 10 km stąd. Po czym wróciła do przerwanej czynności. Powoli zaczynało się ściemniać.

Poszliśmy do pobliskiego sklepu, by nabyć suchary oraz najtańsze wino, które to miało pomóc nam lepiej znieść nadchodzącą noc. Bardzo się bałam, bo miał to być mój pierwszy raz. Lawirując pomiędzy półkami zastanawiałam się, czy wszystko mamy, aż nagle uświadomiłam sobie, że zapomnieliśmy o najważniejszym. On stwierdził, że do niczego nam to nie potrzebne i że „damy radę”. Bardzo się zdenerwowałam, tupnęłam nogą i wyszłam. Kilka metrów dalej, w pobliskim śmietniku, znalazłam wreszcie upragniony kawał tektury, na którym pospiesznie napisałam: Poetto. Od razu zrobiło mi się lepiej.

Stanęliśmy przy ulicy. Wujek Zbyszek po kilku głębszych lubił mówić, że prostytutki mają trudne warunki pracy. Wtedy w duchu przyznałam mu rację. Świat na skraju asfaltu strasznie śmierdział. Po dziesięciu minutach zatrzymał się samochód, w którym siedziała zakochana para z ławki. Chłopak jedną rękę trzymał na kierownicy, a drugą na jej kolanie. Dziewczyny, nie kierownicy. To musiała być prawdziwa miłość. Zawieźli nas prosto do celu i odjechali w ciemną już noc. Zostaliśmy sami. On powiedział, żebym się nie bała i że rano na pewno będę szczęśliwa. Usiedliśmy na plaży. Pełnia księżyca rzucała romantyczne światło – wszystko wokół pokryło się srebrną poświatą. Zaczęliśmy pić wino. Było strasznie niedobre (Wujek Zbyszek by nie narzekał). Gdy w butelce nie było już ani kropli, położyliśmy się i postanowiliśmy zrobić to, co z ekscytacją planowaliśmy od kilku godzin.

Spać pod gołym niebem. Do tej pory mnie to podnieca!

Wierna czytelniczka,
Justyna

PS.

Tydzień później dowiedziałam się, że tej samej nocy na „naszej” plaży dokonano morderstwa. Sorry. Zdarza się najlepszym.

Poetto, Sardynia
Poetto, Sardynia
Poetto, Sardynia
Poetto, Sardynia
Poetto, Sardynia

Fot. SunWalk

  • Boomer

    Ja ten swój pierwszy raz też miałem we Włoszech… nie wiem, co jest w tym kraju, że tak sprzyja tego typu historiom 😀

  • Bardzo ładne!

    Ja niestety wciąż jestem dziewicą, także nie podzielę się wrażeniami…

    • Justyna Sekuła

      Musisz szybko to zmienić. Będzie pan zadowolony!

  • Czechy, Tanvald. Ach, to byly czasy kiedy bylem taki niedoświadczony. Teraz śmiało można powiedzieć ze sie „zeszmaciłem” w tym wszystkim :3

    • Justyna Sekuła

      Sypiasz gdzie popadnie! Zobaczysz, w końcu coś złapiesz :D.

      • Robie to juz wszedzie! W parku, za klubem nocny, kolo kosciola, na plazy, kolo autostrady, przy lotnisku, kolo wiezienia … ale to kontroluje!!! przysiegam 🙂

        • Justyna Sekuła

          Koło kościoła. Ty perwero!

  • olgacecylia

    A namiot się liczy? 🙂

    • Justyna Sekuła

      Nie liczy się :D.

      • olgacecylia

        Może chociaż śpiwór przy ognisku przed namiotem? 🙂

        • Justyna Sekuła

          Niech będzie 🙂

  • Mi w czasie stopowych podróży nie raz zdarzyło się spać pod gołym niebem, raz na kei, na ławce nad jeziorem, na ławce w parku ze 3 razy. Ale rzeczywiście najlepszy był pierwszy raz z Filipem! We dwoje na plaży… Znaleźliśmy hamaki, torbę, niedopite piwa postawiliśmy obok siebie i… zmęczeni szybko usnęliśmy. Obudziliśmy się o 6 rano, było jasno, a my nakryci kocami. Kocami! Nie wiedzieliśmy przez kogo, kiedy. Nic nam nie zginęło, nie stała nam się krzywda. Po prostu ktoś nas opatulił kocami (nie mieliśmy oczywiście nawet śpiwora). Pozdrawiamy i dziękujemy Tajemniczemu Nieznajomemu!

  • Karina

    Cześć Justyna ! Jestem pod wrażeniem bloga. Lekki, subtelny działa na wyobraźnię! Moją uwagę zwróciły także przepiękne zdjęcia 🙂 Czy mogłabyś zdradzić czym je robisz?

    • Cześć! Te z najnowszych postów to najzwyklejszy w świecie smartfon, Samsung Advanced :). A te powyżej oraz większość z Bułarii to cyfrówkowe i podkradzione od innych.

  • Pingback: Gdzie tanio spać w podróży? | WITH LOVE()