Dolina Wisłoki była pusta. Wyobrażałam sobie, jak mogła wyglądać kiedyś. Na słynne na całą okolice targi musieli ściągać ludzie z sąsiednich wiosek. Gwar męskich i damskich głosów mieszał się z muczeniem krów i dźwiękami rżniętego w tartaku drewna. Przekupki zachwalały swoje towary, a ktoś mówił, że za drogo. Żydowscy kupcy, którzy przyjeżdżali tu ze Żmigrodu i Gorlic, targowali się. Ktoś na kogoś nakrzyczał. Ktoś kogoś popchnął. Ktoś przeprosił. Wieczorem wszystko cichło. Mieszkańcy wracali do swoich chyż. W powietrzu unosił się ciepły zapach domowych zwierząt. Żyli obok siebie i obok siebie zasypiali. W ’46 spakowali swój dobytek* i ruszyli na wschód w poszukiwaniu lepszego jutra, które im obiecywano. Wieś opustoszała. Do dzisiaj pozostało po niej niewiele śladów.

Natalia Hładyk, autorka projektu „Drzwi do zaginionego świata”, postawiła w Beskidzie Niskim kilka futryn. Stoją w miejscach, gdzie niegdyś stały łemkowskie chaty. Prosty i wymowny symbol, zaproszenie do wejścia w świat, który przestał istnieć. Zwykła rzecz. Niezwykła.

Łemkowszczyzna

Teodor Kuziak, "Opowiadania i humoreski łemkowskie"Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o Łemkowszczyźnie. Bardzo możliwe, że dopiero na Kursie Przewodników Beskidzkich, choć całe życie mieszkałam tuż obok. Opuszczone wsie Beskidu Niskiego zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, które noszę w sobie do dzisiaj. Kiedy przechodzę obok resztek fundamentów, ukrytych w trawie piwnic i zdziczałych sadów nie potrafię uciec od kontrastu wywołanego wyobrażaniem sobie, jak mogło wyglądać niegdyś tutejsze życie, a ciszą, jaką zastaję dzisiaj.

W tych opuszczonych wioskach szukam twarzy — codzienności, uczuć i myśli. Drzwi, przez które da się przejść.

„Opowiadania i humoreski łemkowskie”

„Opowiadania i humoreski łemkowskie” są jak dziurka od klucza, przez którą da się podejrzeć ten nieistniejący już świat. Jak przeglądanie starych zdjęć, na których uwiecznione zostały chwile — radości, smutku, nadziei, kłótni, namiętności, miłości i nienawiści. Czyli tego, co spotyka każdego człowieka, bez względu na to, na jakiej szerokości geograficznej życie i w co wierzy. Łemkowie z opowiadań i humoresek Teodora Kuziaka mają twarze. Imię, zwód i kolor włosów. Są zwykłymi ludźmi. Takimi, jak ja czy Ty. Śmieją się, płaczą, marzą, złoszczą, kochają i czują do siebie odrazę.

Teodor Kuziak, "Opowiadania i humoreski łemkowskie"

Książka podzielona została na dwie części. Pierwsza to opowiadania napisane po polsku, druga — po łemkowsku. Język, najpiękniejsza zdobycz ludzkiej ewolucji, splata się tutaj w jedną całość. Bez względu na to, czy słowa zapisane zostały alfabetem łacińskim, czy cyrylicą, znaczą dokładnie to samo.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa „Lemko Tower”. Teodor Kuziak to jeden z najbardziej żartobliwych łemkowskich pisarzy. Za życia doczekał się dwóch książkowych wydań swojej literackiej twórczości — „Dawno, to byly czasy” (1999) i „Dohasajucza watra” (2001).

Po latach pojawiła się potrzeba przybliżenia dzieł pióra łemkowskiego artysty osobom, które nie potrafią czytać po łemkowsku, dlatego Oksana Graban zdecydowała się przetłumaczyć wybrane opowiadania na język polski i wydać w formie dwujęzycznej książki „Opowiadania i humoreski łemkowskie” (2012). Publikacja okraszona obrazami autora, które ukazują piękno dawnej Łemkowyny, ukazała się również w formie audiobooka. Opowiadania Teodora Kuziaka można było usłyszeć także w słuchowiskach Radio Lemko.

Z kilkunastu opowiadań, napisanych lekkim i przyjemnych językiem, dowiedzieć można się m.in. czemu pewien jegomość musiał mleć zboże w żarnach, jak twarde głowy mieli Łemkowie, komu się oberwało za to, że „Chrystusa zamęczył”, u kogo pod progiem były czary, kogo nie warto prosić o pomoc przy koszeniu trawy… I wiele, wiele innych.

Książkę polecam zwłaszcza fanom Beskidu Niskiego, którzy kochają odkrywać jego tajemnice. Nabyć można ją bezpośrednio u tłumaczki, Oksany Graban (o.graban@gmail.com). Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Radio Lemko!

Nieznajowa – nieistniejąca łemkowska wieś