Bezpieczeństwo w górachSprzętStrefa wiedzy

Bezpieczeństwo w górach: Wycieczka w góry – jak się przygotować?

By 10 marca 2015 17 Comments

Z rozrzewnieniem (i przerażeniem) wspominam swoje pierwsze wycieczki w Tatry (a było to z 12 lat temu), kiedy o górach nie wiedziałam jeszcze nic. Ani tego, że buty z vibramem lepiej trzymają się skały, ani tego, jak posługiwać się mapą, ani nawet tego, jaki jest numer alarmowy do TOPR-u. I chociaż da się wejść na Świnicę w zwykłych trzewikach z gładką podeszwą, można chodzić po szlakach bez mapy i mieć to szczęście, by nigdy nie musieć dzwonić po pomoc, dzisiaj wiem, że pewnych rzeczy po prostu robić się nie powinno. Inne można. A niektóre wręcz trzeba.

Zima powoli się kończy (nareszcie!). Choć w Beskidach na szczytach ciągle zalega jeszcze śnieg, to na pogórza wdarła się już wiosna, która coraz mocniej upomina się o swoje. Turystyczny sezon górski lada moment ruszy pełną parą i z domów wylegną wszyscy spragnieni Słońca i kontaktu z naturą ludzie, którzy przez ostatnie miesiące pogrążali się w marazmie chłodnych dni (sama właśnie tak bym robiła, gdyby nie kurs). Jeżeli dręczą Was pytania z cyklu: „Jak przygotować się na wyjście w góry? Na co zwrócić uwagę? Co ze sobą zabrać?”, spieszę z pomocą – dzisiaj opowiem Wam o tym, co zrobić, żeby bezstresowo wyruszyć w góry oraz, co najważniejsze, żeby bezpiecznie z nich wrócić.

Uwaga: Wpis dotyczy planowania wycieczek jednodniowych, w warunkach, kiedy na szlakach nie zalega już śnieg. Łażenie po górach zimą to całkiem inna bajka, o której innym razem.

Dobrze zaplanuj trasę

Wycieczka w góry

Dni (całe szczęście!) robią się coraz dłuższe, a to oznacza tylko jedno – więcej czasu, który możemy spędzić w górach. Obmyślając trasę warto mieć na uwadze informację o tym, kiedy zachodzi Słońce i tak zaplanować wędrówkę, by przed zmrokiem być już na dole. Jasne, można chodzić po górach nocą, ale ani to przyjemne (bo nic nie widać; no dobra – można pooglądać gwiazdy), ani bezpieczne (bo łatwo można zgubić szlak – zwłaszcza tam, gdzie oznakowanie jest kiepskie; nie polecam).

Mierzcie siły na zamiary. Różnorodność szlaków i terenów, po których można się poruszać jest przeogromna i każdy, bez względu na stopień zaawansowania, znajdzie coś dla siebie.

Na szlak najlepiej wyjść wcześnie rano i choć sadyzmem wydaje się wstawanie o strasznej godzinie, kiedy jest jeszcze ciemno, ma to swoje sensowne uzasadnienie. Po pierwsze: ominiemy innych ludzi. No bo, heloł, w góry nie idzie się po to, by się o nich na każdym kroku potykać. Zasada jest prosta – im bardziej popularna trasa, tym wcześniej stawiamy się na jej starcie. Kiedy leniuchy będą jeszcze przekręcały się z jednego boku na drugi, my będziemy już hen, daleko, w spokoju napawać się pięknem przyrody. Po drugie: więcej czasu na marsz, to więcej czasu na odpoczynek i wylegiwanie się na trawie (uwaga – można złapać mitycznego wilka!).

Przydatne linki: Kalkulator i planer tras po Beskidach

Sprawdź pogodę

Wycieczka w góry

Olać można długoterminowe prognozy i pogodę sprawdzić (najlepiej w kilku różnych źródłach) wieczorem, przed wyjazdem, a dla pewności jeszcze raz rano na kamerkach internetowych (a jest ich coraz więcej). Oczywiście, chodzenie po górach w deszczu może być zabawne, ale równocześnie staje się bardziej niebezpieczne – mokre skały są mało sympatyczne, takoż błotniste ścieżki. Nie mówiąc już o tym, że w góry idzie się m.in. po to, by podziwiać piękne widoki. Kiedy brodzi się w chmurach jest to średnio możliwe.

Przydatne linki: Meteo – polska strona z meteogramami, yr.no – norweska strona z całkiem nieźle sprawdzającą się pogodą, kamerki internetowe w górach

Załóż wygodne buty

Wycieczka w góry

Śmiało można zaryzykować teorię, że buty to najważniejszy element górskiego wyposażania. Jeżeli są niewygodne, to obcierają i człowiek skupia się tylko na tym, że mu źle. Jeżeli przemakają na deszczu, to jest zimno i można złapać bolesne skurcze, które wcale nie ułatwiają marszu. Jeżeli są za ciężkie, to trudniej oderwać stopy od ziemi i idzie się o wiele wolniej. Jeżeli nie są ponad kostkę, to o wiele łatwiej ją skręcić i na tym zakończyć wycieczkę. Jeżeli nie są przystosowane do trudniejszego terenu (twarda podeszwa), to czuć pod stopą każdy kamień, co jest cholernie irytujące.

Sama jestem posiadaczką stóp bardzo wrażliwych, z którymi dzieje mi się coś niedobrego niemal na każdej wyprawie w góry (a jak się nie dzieje, to jestem mocno zaskoczona), dlatego z wielkim zaciekawieniem (oraz, co tu dużo ukrywać, nadzieją) podjęłam się testów żelowych wkładek do butów, które dostałam od marki Scholl. Jak zapewniał producent, wkładki miały amortyzować wstrząsy, pomagać redukować nadmierny ucisk wywołany chodzeniem oraz poprawiać komfort noszenia – i rzeczywiście tak było. Ważna uwaga: wkładki docelowo przeznaczone są do „codziennego użytku”, a na co dzień zazwyczaj nie robi się 20 km z buta – jeżeli wrzucicie je w górskie obuwie i będziecie pomykać cały dzień po szlaku, to stopy prawdopodobnie i tak będą zmęczone, co jest zupełnie normalne. Najważniejsze jest to, że o wiele szybciej dojdą potem do siebie. Wkładki można przyciąć sobie do dowolnego rozmiaru, co z jednej strony jest bardzo użyteczne, z drugiej wymaga jednak nieco wprawy i ostrych nożyczek, żeby nie wyszło krzywo i wkładka dopasowała się bo buta. Przez to, że od spodu jest żel (a na wierzchu przyjemna tkanina) trudno je włożyć do środka, za to gdy już się ta sztuka uda, to nic nie jest w stanie ruszyć ich z miejsca, co uważam za ich ogromny plus, bo nie przesuwają się i nie migrują dookoła stopy (co notorycznie zdarzało mi się z „zimowymi” wkładkami z filcu podbitego folią, która miała izolować od chłodu). Dostępne są również żelowe wkładki Scholl do obuwia sportowego, które przy wspinaczkach po górach pewnie sprawdzą się jeszcze lepiej.

Przydatne linki: Żelowe wkładki do butów Scholl GelActiv™ – Pssst! Na końcu tego wpisu znajduje się konkurs, w którym dokładnie takie same wkładki można wygrać!

Ubierz się na cebulkę

Wycieczka w góry

Pogoda w górach jest jak kobieta: bardzo zmienna. Wychodzi się na szlak w pełnym Słońcu, po drodze dopada nas deszcz, a na szczycie zastajemy zimę i wiatr, który chce urwać głowę. Tak, nawet w lecie. Ubieranie się na cebulkę jest o tyle sensowne, że w zależności od zastanych warunków atmosferycznych można się albo ubierać, albo rozbierać i zawsze mieć na sobie tyle warstw, ile akurat trzeba. Osobiście wyznaję zasadę, że lepiej lekko zmarznąć, niż się przegrzać, dlatego (mimo, że jestem strasznym zmarzluchem) zakładam na siebie zwykle jedną warstwę mniej, niż ubrałabym normalnie. Warto wziąć również pod uwagę fakt, że kiedy człowiek wychodzi pod górkę, lub po prostu jest w ruchu, to produkuje mnóstwo ciepła, które grzeje go od środka.

Przydatna informacja: Bez względu na to, jaką mamy porę roku w plecaku zawsze dobrze mieć czapkę, rękawiczki i chustkę na szyję – wiele razy mnie to uratowało.

Nie zapomnij o kilku ważnych rzeczach…

Wycieczka w góry

No właśnie: co ze sobą zabrać? Mapę i kompas – żeby zawsze widzieć, w którym miejscu się jest, jak iść dalej lub jak wrócić. Apteczkę pierwszej pomocy – nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy musieli komuś pomóc lub kiedy ktoś będzie musiał pomóc nam (przezorny zawsze ubezpieczony). Czołówkę (światełko na gumce, które zakłada się na głowę) i zapas baterii – gdyby przypadkiem zastała nas noc; nie ogranicza rąk jak zwykła latarka. Kijki trekkingowe – przydatne zarówno podczas wchodzenia pod górkę, jak i podczas schodzenia po stromych zboczach (ciężar rozkłada się na „cztery kończyny”, a nie na dwie). Stuptuty (ochraniacze na nogi) – małe kamyczki nie wpadają do butów, chronią przed wodą i błotem). Pelerynę – najlepiej taką, pod którą schowa się też plecak. Odblask – od niedawna każdy pieszy, poruszający się po zmierzchu po drodze poza obszarem zabudowanym, ma obowiązek używania elementów odblaskowych (przepisy przepisami, dobrze być po prostu widocznym na jakichś bocznych drogach, którymi też jeżdżą samochody). Dokumenty i naładowany telefon – gdyby trzeba było zadzwonić po pomoc lub zadzwonić do bliskich i poinformować ich o zmianach planów.

Przydatna informacja: Nie warto wydawać pieniędzy na super profesjonalne kijki trekkingowe. Istnieje szansa, że któryś z nich złamie się przy pierwszej lepszej szczelinie skalnej, w której utknie – dokładnie w ten sam sposób, jak kijek z supermarketu za 50 zł.

…ani o jedzeniu i piciu!

Wycieczka w góry

Dobra wiadomość dla łasuchów – w górach bezkarnie można objadać się czekoladą, która w kryzysowych momentach doda nam trochę energii. Oczywiście, nie samymi słodyczami żyje człowiek, dlatego najlepiej zaopatrzyć się jedzenie, które faktycznie postawi nas na nogi. Kiedy człowiek wpina się na szczyt, to się męczy – a jak się męczy, to się poci. Żeby się nie odwodnić ZAWSZE należy mieć ze sobą coś do picia, przy czym najlepiej sprawdzi się najzwyklejsza w świecie woda mineralna a w chłodniejsze dni herbata w termosie, która działa rozgrzewająco. Alkohol w trasie lepiej sobie odpuścić.

Przydatna informacja: Równie dobrze jak czekolada sprawdzą się bakalie, które zawierają w sobie naturalny cukier.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

GOPR

W góry chodzi się po to, żeby zdobywać szczyty, ale też po to, żeby z nich bezpiecznie wrócić – po to, żeby mieć okazję wejść na kolejne. Góry nie uciekną. Poczekają tydzień, miesiąc a nawet rok. Jeżeli pogoda jest bardzo kiepska, wyjście na szlak lepiej sobie odpuścić (lub zawrócić z niego, gdy trafimy na załamanie pogody – o ile mamy taką możliwość). Zwłaszcza wtedy, kiedy dopiero zaczynamy swoją przygodę z trekkingiem i nie mamy zbyt wielkiego doświadczenia w poruszaniu się po śliskich skałach, czy oblodzonych/błotnistych ścieżkach. Dobrą praktyką jest informowanie bliskich, gdzie wyruszamy, na jak długo i o której godzinie powinniśmy być z powrotem. Jeżeli przydarzy nam się coś złego, o wiele łatwiej będzie nas znaleźć. Również z tego powodu powinno znać się swoje aktualne położenie i na bieżąco śledzić na mapie, gdzie jesteśmy. Wyżej wspominałam o naładowanym telefonie. Warto zapisać sobie w nim numery alarmowe do GOPR-u/TOPR-u: 985 lub +48 601 100 300.

Przydatna informacja: Kiedy wybieramy się w Tatry Słowackie (lub na szlaki graniczne) warto wykupić dodatkowe ubezpieczenie. Kosztuje to grosze, a może uchronić nas przed ogromnymi kosztami w przypadku, gdy faktycznie potrzebna nam będzie pomoc. O ile za akcje górskich służb ratunkowych w Polsce się nie płaci („Pan płaci, pani płaci, my płacimy” – w podatkach), o tyle słowacka Horská Záhranná Słužba ściąga kasę prosto z obywatela, bo obsługują ją firmy prywatne.

Konkurs!

Jeżeli udało Wam się doczytać do końca, tzn. że naprawdę chcecie iść w góry! 🙂

W związku z tym mam dla Was niespodziankę, dzięki której Wasze wędrówki będą bardziej komfortowe: trzy komplety żelowych wkładek do butów Scholl GelActiv™. Komplet to jedna para damska, jedna męska – można zmotywować nimi kogoś do wspólnej wycieczki, a jakże.

Jak wygrać?

Napiszcie za co kochacie góry – co Was w nich pociąga, czego Was uczą, dlaczego są lepsze niż morze 😉 A jeżeli nie chodzicie po górach, ale chcecie zacząć – dlaczego Was tam ciągnie. Wybiorę trzy odpowiedzi, które najbardziej mi się spodobają. Odpowiedzi zamieszczać należy w komentarzach pod postem do 18.03.2015 r.

Do zobaczenia na szlaku!

Wpis powstał we współpracy z marką Scholl
Grafika: Denali National Park

  • Tomasz

    Nie określę się nigdy na 100% czy kocham góry. Prowadzę z nimi bardziej kilkuletni romans. Wydają mi się być ciekawsze od morza, ale pewnie dlatego że nie widzę tam monotonni tak jak na plaży. Tu pod górkę, tam z górki, bęc, plusk i skarpetki wołające o pomoc. Tak to jest fajne. A góry uczą pokory, i czasem niestety trzeba odpuścić wejście/zostanie na szczycie. Choć jak się okazuje często to reszta znajomych została i potem cholernie jest żal swojej decyzji.

  • ola

    Góry kocham odkąd pamiętam. To jest tak oczywiste, że nigdy się nie zastanawiałam dlaczego. Po krótkiej refleksji powiem, że powodów jest kilka: w górach męczę się, myślę, śmieję, zachwycam, spotykam i żyję bardziej. No i najważniejsze, w górach nigdy nie mam kaca 😉

  • Polskim Szlakiem

    Kocham góry, bo w nich czuję się jak wolny ptak. Czas płynie powoli, w momencie kontemplowania przyrody. Góry to mój żywioł i mój prawdziwy, naturalny dom. Na początku mojej przygody z nimi nie zdawałam sobie sprawy z tego, co one potrafią wnieść do życia zwykłego człowieka. Przełamałam w nich wiele barier, uodporniłam się, znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, po prostu odżyłam. Drugim ważnym argumentem, dlaczego bardziej ciągnie mnie na południe Polski niż na północ jest fakt, że nie potrafię usiedzieć w miejscu. Jestem człowiekiem dość aktywnym i leżenie plackiem na słońcu jest mi bardzo obce. Za to nigdy nie mogę się oprzeć tej sielankowej chwili, gdy patrzę na rozpostarte wokół siebie szczyty. Góry to po prostu mój raj!

  • Rynn

    A ja nie kocham gór. Obawiam się, że jakiś czas temu przeczytałam ten poradnik o Zaprzyjaźnianiu się z człowiekiem z gór, uśmiechnęłam się pod nosem, pomyślałam „o, jak miło, to brzmi fantastycznie, wracam do swojego nudnego życia”, a ponieważ świat działa w dziwny sposób, to taki właśnie człowiek zechciał się zaprzyjaźnić również ze mną. I teraz on mówi cześć, my się już znamy, lubimy, teraz poznaj ze mną moje najlepsze przyjaciółki – góry. A ja? A ja się boję, bo jestem introwertyczką, poznawanie nowego przychodzi mi z trudnością, ja muszę powoli i na swoich warunkach, a tu nie mam pojęcia, co mnie czeka, jak tu rysować i gotować w górach (Górski Człowiek twierdzi, że się da)? Czy to będzie miłość? Czy to będzie chociaż krótki, intensywny romans? Nie wiem. Ale chętnie się przekonam.

    • Gratulacje, postanowiłam nagrodzić Twój komentarz! 🙂 Na info(at)justynides.pl podeślij adres do wysyłki.

  • Paulina Kuzawińska

    Za co kocham góry? Za stan ducha, która przeżywam podczas wędrówek w wysokościach. Za błogość, brak stresu i możliwość relaksu. Za śpiew ptaków, powiew wiatru i piękno natury. Za możliwość przezwyciężania swoich słabości oraz za oryginalny i aktywny pomysł na spędzenie wolnego czasu ze znajomymi. To wszystko daje mi jedno wyjście w góry 🙂

  • Kamil

    Od wczesnego dzieciństwa rodzice zaczepili we mnie miłość do gór. Pamiętam pierwsze wyjazdy fiatem 126p a później większą już Ładą. Nie było telefonów komórkowych, specjalistycznej odzieży wszystko wydawało się bardziej proste. Może dlatego, że byłem dzieckiem, a tego co najważniejsze pilnowali rodzice. Miało to pewien klimat i pozostawiło niezwykłe górskie wspomnienia z dzieciństwa. Teraz już pracuję nie ma za wiele czasu na przyjemności to i tak kiedy mija zima staram się raz w miesiącu pojechać w góry. Mogę wtedy odpocząć od codzienności, zobaczyć wiele nowych miejsc, a po przejściu 20 km i widokach, które zobaczyłem czuję się lepiej niż przed wyjściem na szlak. Od 2 lat jestem w trakcie zdobywania Korony Gór Polski, dzięki temu jestem w miejscach, o których często nawet nie słyszałem, a dają mi poczucie wejścia na wyższy poziom znajomości gór. Każda wycieczka to motywacja do dalszej pracy, aby móc pozwolić sobie na stawianie kolejnych górskich celów do zrealizowania.

  • Karolina

    Nigdzie na świecie chleb z masłem i kabanos nie smakują tak dobrze jak na szlaku! Trawa nigdzie nie jest tak wygodna, schroniskowe naleśniki tak rozpływające się w ustach, skóra tak pachnąca wiatrem, słońcem i deszczem jednocześnie i ludzie tak uśmiechnięci (tych nieuśmiechniętych się zwyczajnie nie widzi). Wszystko, co normalnie człowieka denerwuje, jest tam tak cudownie obojętne, nawet błoto za paznokciami, a każdy mały szczegół cieszy trzy razy bardziej niż zwykle. No i jest daleko od cywilizacji, jakoś tak bezpieczniej…

  • Oli

    Jednym z pierwszych wspomnień, które posiadam z dzieciństwa są ośnieżone szczyty Tatr, wagonik kolejki oraz widok mojej mamy, która panicznie się bała i leżała na ławeczce, bojąc się wyjrzeć przez okno. Dziwiłem się wtedy, jak to dziecko, nie przeczuwając, że góry potrafią być niebezpieczne. To była pierwsza, nieskuteczna lekcja pokory.

    Przed oczyma pojawia się także drugi obraz, wiele świeższy. Zeszłoroczne, pierwsze zimowe wyjście w Tatry. Poluzowane kolce na buzie, szum śniegu dookoła oraz bardzo szybko zmieniające się obrazy. Potem uderzenie w coś głową i poczucie wielkiej ulgi, że nic się nie stało. To była druga, już skuteczniejsza lekcja rozwagi.

    Góry nauczyły mnie szacunku do sił przyrody, jestem empirykiem i staram się samemu wszystko sprawdzić, zdaję się na zmysły. Nigdy nie bałem się tak, jak wtedy w Tatrach. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak kiedyś w ukraińskich Karpatach. Nigdy nie byłem też tak zmęczony jak za młody w Bieszczadach, gdy do plecaka wziąłem tanie wino zamiast butelki w wodą.

    Kocham góry za to, że kolejne lekcje jeszcze przede mną.

    • Gratulacje, postanowiłam nagrodzić Twój komentarz! 🙂 Człowiek wobec gór czuje się strasznie mały – może dzięki temu jeszcze bardziej docenia, że jest? Na info(at)justynides(dot)pl podeślij adres do wysyłki.

  • Chodzę po górach tak długo jak żyję. Jak nie chodziłam, to byłam noszona. Kurz i śnieg ze szlaków Tatr i Beskidów mam we krwi. Czy góry są lepsze od morza? Przecież to oczywiste! 😀 Wypływasz na morze i co widzisz dookoła? Wodę. Wodę. Wodę. Kawałek dalej jest woda, po prawej woda, z lewej woda, a pod tobą – woda. A teraz wyobraźmy sobie, że wychodzimy w góry. Z każdym krokiem krajobraz się zmienia, im wyżej idziesz tym jest ciekawiej, po prawej las (i przemykające między drzewami sarny, o ile mamy szczęście), za tobą polana pełna krokusów, z lewej przepaść, a daleko w dole jakieś miasteczko z domkami o czerwonych dachach. No i na morzu nie ma schronisk. A w górach są. Można się w nich przespać, spędzić tydzień wychodząc codziennie w góry, albo po prostu po długiej wędrówce usiąść, wypić zimne piwo, zjeść racuchy z jagodami i odpocząć. Serio, nad czym tu się zastanawiać? 😉

    • Gratulacje, postanowiłam nagrodzić Twój komentarz! 🙂 Tak, dokładnie dlatego góry są lepsze, niż morze <3 Na info(at)justynides(dot)pl podeślij adres do wysyłki.

  • Hmm, ale zonk, w zeszłym tygodniu napisałem post na ten sam temat… następnym razem muszę sprawdzać czy ktoś już tematu nie wyczerpał, bo widzę, że konkurencja ogromna;). A tak na serio. Bardzo fajny blog i wpis, dodaje do rss i pozdrawiam 🙂

    • A tam! Ten temat pojawił się już pewnie milion razy. Każdy trafia pewnie do jednak nieco innego grona czytelników, więc warto ich edukować 🙂 Dziękuję za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam! Z chęcią poczytam Twoje kolejne części 🙂

  • Pingback: Bezpieczeństwo w górach: Jak wezwać pomoc TOPR / GOPR()

  • Mozenadmorze blog

    Bardzo ciekawy i przydatny wpis. Ja bym dodał jeszcze, że warto zainwestować w dobry plecak, ponieważ oprócz nóg w czasie wędrówki męczą się także plecy. Może nie zabieramy zawsze w góry całego dobytku, ale i tak po kilku kilometrach mięśnie pleców mogą dać nam popalić jeśli mamy niedopasowany plecak.
    Na marginesie zapraszam na mojego bloga, gdzie też trochę jest o tematyce górskiej.

  • Beata Nowicka

    Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w pewny sprzęt turystyczny! Ja kupuje tylko w sklepie Tier One, bo wiem, że oferowane tam produkty nigdy mnie nie zawiodły 😉