Poradnik

Poradnik: Co robić po maturze?

Dobrze pamiętam maj 2008 roku. Było ciepło, tak jak dziś, i oszałamiająco pachniały bzy. Z jednej strony czułam ulgę, że mam już to wszystko za sobą, z drugiej radość, że tak naprawdę wszystko przed mną, a z trzeciej cholernie się tego bałam, bo kompletnie nie widziałam, co ze sobą zrobić. Moi rodzice nie studiowali, więc nie byli mi w stanie nic doradzić. Najbliżsi znajomi dopiero zaczynali studia, więc nie mogli za bardzo podzielić się swoim doświadczeniem. Na to, by informacji poszukać w Internecie nie wpadłam. Zresztą, były to czasy, gdy ludzie w Sieci nie opowiadali o swoim życiu tak ochoczo, jak dzisiaj. Kiedy okazało się, że nie dostałam się na wymarzoną (wtedy) psychologię, miałam ochotę siąść i płakać, bo wydawało mi się, że mój świat się skończył i jedyne, co mnie czeka, to ciepła posadka w McDonald’sie.

Dzisiaj, z perspektywy czasu, stwierdzam, że to, że nie wylądowałam na studiach dziennych, było najlepszym, co mogło mnie spotkać.

Przez 7 lat, które upłynęły od matury, udało mi się zrobić mnóstwo fantastycznych rzeczy, wykorzystać wiele szans, które przyniosło mi życie i poznać kilkadziesiąt niezwykłych osób, które znacząco przyczyniły się do tego, że jestem w swoim życiu tu, gdzie jestem – a bardzo mi się to miejsce podoba. Czasami lubię zastanawiać się, co bym zrobiła, gdybym z dzisiejszą wiedzą i doświadczeniem znowu miała te 19 lat. I zaraz Ci o tym, drogi Maturzysto, opowiem. Czasu nie cofnę (i nawet nie chcę!), ale być może garść rad od starszej koleżanki przyda Ci się właśnie teraz, kiedy zastanawiasz się, w którą stronę iść.

Rozwijaj swoje pasje

Robię w książkach. Kiedy w 2011 roku zakładałam Bookeriadę, nie miałam pojęcia, że 3,5 roku później będzie stanowiła oś, wokół której w głównej mierze kręci się moje dzisiejsze życie i że będę jednym z tych szczęśliwców, dla których realizowanie pasji jest jednocześnie źródłem utrzymania. Gdybym wiedziała, jak to wszystko się potoczy, zaczęłabym wprowadzać w życie swój pomysł te dwa lata wcześniej. To nie działa tak, że to, co kochamy robić od razu zacznie przynosić nam zyski. Przekuwanie pasji w pracę wymaga wiele zaangażowania, samozaparcia i poświęceń, ale mocno wierzę w to, że prędzej czy później przynosi efekty. Jeżeli jest coś, co naprawdę lubisz robić – rób to.

Warto zajrzeć: Jak znaleźć pracę życia? Dlaczego warto pracować z pasją?

Wyjedź na Wolontariat Europejski

Decyzja o wyjeździe na EVS była jedną z najlepszych, jakie udało by mi się podjąć. Gdybym dzisiaj miała znowu 19 lat, nie wahałabym się ani chwili – wyjechałabym, ale nie na dwa miesiące, tylko od razu na cały rok. Wyjazdy w ramach wolontariatu europejskiego niemal w 100% finansowane są przez Unię Europejską, więc nie obciążają kieszeni, a to, co się w nich wynosi jest bezcenne. Możliwość mieszkania w innym kraju, integrowania się z jego mieszkańcami, poznawanie kultury od środka, uczenia się języka z otoczenia oraz podróżowania i odkrywania nowych miejsc to Szkoła Życia lepsza, niż wszystkie studia.

Warto zajrzeć: Młodzież w działaniu – Wolontariat Europejski

Wyjedź do pracy za granicą

Pracuję umysłowo. Tzw. „branża kreatywna” to miejsce, w którym świetnie można się odnaleźć, ale czasem konieczność myślenia, kiedy zupełnie nie mam na to ochoty, doprowadza mnie do szału. Lubię wtedy powtarzać, że wolałabym kopać rowy, niż siedzieć za biurkiem. Nie zdarza się to często, ale są takie dni, kiedy chciałabym się po prostu porządnie zmęczyć. Zdaję sobie sprawię, że kiedy nie ma się żadnego doświadczenia, praca za granicą sprowadza się głównie do pracy fizycznej. Mimo wszystko, z chęcią bym spróbowała. O, pojechałabym np. zbierać winogrona w jakimś uroczym zakątku Włoch. A zarobioną kasę wydałabym na podróże.

Warto zajrzeć: Praca sezonowa przy zbiorze winogron

Wyjedź na wymianę w ramach WorkAway lub WWOOF


WorkAway to portal, który w połowie drogi pozwala spotkać się tym, którzy potrzebują pomocy, oferując w zamian dach nad głową i jedzenie z tymi, którzy mają chęć do pomocy i potrzebują dachu nad głową oraz jedzenia. Świetna sprawa! Podobnie działa program World Wide Opportunities on Organic Farms, tyle, że zrzesza ekofarmy z całego świata. Krótko mówiąc: można podróżować, zatrzymując się co jakiś czas w nowym miejscu, zdobywać nowe doświadczenia i poznawać kolejne zakątki Ziemi, teoretycznie nie wydając na to ani grosza. Ciągle marzy mi się podróż szlakiem tego typu wolontariatów, gdzie po drodze mogłabym pracować w winnicy, hodować lamy i uprawiać arbuzy.

Warto zajrzeć: WorkAway, WWOOF

Idź na studia, które pozwolą Ci zostać cyfrowym nomadem

Gdybym dzisiaj miała ponownie wybierać kierunek swoich studiów, w życiu nie porwałabym się na kierunek humanistyczny. Owszem, socjologia była dla mnie bardzo rozwijająca, ale niespecjalnie przełożyła się na moje życie zawodowe. Tak wyszło, że wylądowałam w branży internetowej i dzisiaj jestem na najlepszej drodze ku temu, by pracę połączyć z podróżowaniem. Stojąc przed dylematem, na jakie studia iść, najpewniej postawiłabym na grafikę i rozwój właśnie w tym kierunku. Jeżeli nie czujesz się na siłach, nie martw się: zdalnie możesz pracować również jako copywriter, social media ninja czy twórca stron internetowych. Wielkim plusem pracy zdalnej jest to, że można ją wykonywać z każdego miejsca na świecie, gdzie tylko jest dostęp do internetu.

Warto zajrzeć: Nomad List

Idź na studia i dołącz do AIESEC

Studia są świetną okazją do dołączenia do którejś z organizacji zrzeszającej studentów. Jest ich wiele, warto poszperać. Ja sama polecić mogę AIESEC, w których strukturach sama nigdy nie byłam, ale mam koleżankę, która od kilku lat intensywnie tam działa i jest z tego powodu bardzo zadowolona. Doświadczenie, które można zdobyć w takiej organizacji, moim zdaniem, wcale nie odbiega od doświadczenia korporacyjnego, a przy okazji można sobie pojeździć na różne konferencje, staże i wolontariaty na drugim końcu świata. Martyna mogła by Wam opowiedzieć wiele o swoim pobycie w Brazylii.

Warto zajrzeć: AIESEC Polska

Idź na studia i wyjedź na Erasmusa

Co robić po maturze?

Erasmus to kolejny sposób na wyjazd za granicę, który przynieść może wiele dobrego. Z racji bycia studentką zaoczną nie korzystałam z tej opcji, ale gdybym tylko dzisiaj była znowu na studiach, to niewątpliwie mocno starałabym się, by wziąć w nim udział. Mam kilku znajomych, którzy na Erasmusie byli i powrót do kraju po takim wyjeździe był dla nich niemal tak samo traumatyczny, jak powrót z EVS-a dla mnie – życie po tego typu wymianach już nigdy nie jest takie samo. Przywozi się z nich nie tylko masę znajomych z różnych zakątków świata, do których zawsze można jechać, ale także mnóstwo inspiracji na to, co zrobić ze swoim życiem.

Warto zajrzeć: Erasmus+

Załóż własną firmę

W swojej karierze zawodowej zaliczyłam również przygodę z prowadzeniem własnej firmy. Gdybym z dzisiejszą wiedzą i doświadczeniem znowu miała te 19 lat, to za jej założenie wzięłabym się od razu. Własna działalność gospodarcza to nie tylko możliwość przetestowania się w świecie biznesu, ale również niezliczone kursy i szkolenia, w których mikroprzedsiębiorcy mogą brać udział za darmo lub za niewielką opłatą. Unijne dofinansowania nie będą trwały wiecznie, więc warto korzystać. Mi samej udało się m.in. dostać kasę na rozpoczęcie działalności (20 000 zł), wziąć udział w szkoleniu z projektowania za darmo (wartość 12 000 zł) oraz skorzystać z doradztwa, podczas którego dowiedziałam się wszystkiego nt. zakładania fundacji. Jest mnóstwo kursów językowych, graficznych i marketingowych, są również programy w ramach których można wyjechać na zagraniczny staż i podnosić swoje kompetencje w wybranej firmie.

Warto zajrzeć: Inwestycja w kadry

Wyprowadź się do dużego miasta i korzystaj z jego potencjału

Mam toksyczną relację z Krakowem, nie tylko ze względu na smog. Mieszkanie w dużym mieście czasami strasznie mnie przytłacza, ale z drugiej strony uwielbiam to miejsce, bo daje mi tyle możliwości rozwoju, że najchętniej wydłużyłam dobę kilka razy, tylko po to, by móc robić jeszcze więcej fajnych rzeczy. Nie wierzę w bezrobocie w dużym mieście. Jeżeli mieszkasz w takim Krakowie i nie możesz znaleźć pracy, to znaczy tylko tyle, że zmarnowałeś bardzo wiele szans na to, by zrobić ze swoim życiem coś sensownego. Nie daj sobie wmówić, że nie ma pracy dla młodych. Jest, zwłaszcza dla młodych.

Warto zajrzeć: Moje portfolio

Zapisz się na Kurs Przewodnika

Aktualnie robię Kurs Przewodnika Beskidzkiego i to kolejna decyzja, która (do zakończenia kursu pozostał mi rok, ale już to wiem) jest jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Jeżeli kochasz góry, zapisuj się w ciemno. Jeżeli wolisz miasto, nie ma problemu – jest wiele kursów, które uczą, jak sensownie oprowadzać ludzi po miejskiej dżungli. Kurs bywa dla mnie frustrujący tylko z jednego powodu – ze względu na pracę nie mam wystarczającej ilości czasu na to, by poświęcić mu się w takim zakresie, w jakim bym chciała. Ciebie nic w tym momencie nie ogranicza. Wykorzystaj to!

Warto zajrzeć: Studenckie Koło Przewodników Górskich w Krakowie

Na koniec kilka słów od Wujka Twaina:

Co robić po maturze?

„Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, od­kry­waj”.

Powodzenia! 🙂

  • maturzystka

    Fajny artykuł! Nie mogę się doczekać końca egzaminów, kiedy zacznę wprowadzać moje plany w życie 🙂

  • Świetny post! A najbardziej podoba mi się to, że przede mną ostatni rok studiów i „zaliczyłam” prawie wszystkie podpunkty z Twojej listy (będąc na studiach dziennych, ale mam sporo luzu na nich). Właśnie jestem w Grecji, a miesiąc temu wróciłam z półrocznej podróży po Azji. Pracowałam za granicą, byłam na Erasmusie, workaway. Jeszcze EVS przede mną i własna firma! 😉 Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga jeśli masz ochotę 😉

    • Świetnie! Znaczy, że bardzo dobrze wykorzystany czas 🙂 Na bloga z chęcią zajrzę. Serdecznie pozdrawiam 🙂

  • Oj ja bym zdecydowanie nie poszła na te studia, na które poszła, gdybym wiedziała to, co teraz 🙂

    • A na jakie poszłaś i czego się dowiedziałaś w trakcie, co jest teraz dla Ciebie cenne? 🙂

  • eni

    ja wlasnie studia koncze… i procz sezonowej pracy za granica nie zrobilam nic wiecej z Twojej listy 🙁 ograniczal mnie zawsze jezyk i podjecie tego jednego najwazniejszego kroku! no coz, wyjscia sa 2… moze isc na studia jeszcze raz? chociaz na magisterke i zrealizowac te pomysly? buziaki 🙂

    • Bo pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy! Ale jak się go już zrobi, to potem jakoś leci, serio 🙂 Wyjechałam do Bułgarii z dość kiepską znajomością angielskiego – nie mam z nim do czynienia na co dzień, a sama jestem zbyt leniwa, by regularnie się uczyć. Potraktowałam to jako okazję do nauki właśnie – język o wiele łatwiej wchodzi do głowy, jak masz z nim bezpośredni, żywy kontakt. Więc tym bardziej warto jechać! Mi się teraz marzy taka bezpośrednia nauka rosyjskiego.

  • Polecam zbieranie pieczątek na legitymacji, wtedy ma się czas na wszystko!
    Jupi!

  • kamalach.pl

    Zdecydowanie sie zgadzam!
    Trzeba korzystac, wspomnienia zbierac!
    Patrzac z perspektywy czasu, wiele bym zmienila, ale nic sie nie dzieje bez powodu 🙂 gdyby nie pewne wybory z tamtych czasow, nie bylabym dzis tu, gdzie jestem 🙂

    • Dokładnie tak, wszystko nas czegoś uczy i ze wszystkiego można wyciągnąć jakieś nowe, przydatne doświadczenie. Najlepiej łączyć ze sobą to, co się najlepiej lubi 🙂

  • Ah, chyba znalazłam bratnią duszę! 😛 Matura 2009, potem Au Pair w Londynie, powrót na studia, organizacja studencka, w międzyczasie wolontariaty, praca za granicą i dopiero skończyłam rocznego Erazmusa w Irlandii! :)) Studiowałam dziennikarstwo i zdecydowanie wybrałabym to ponownie 🙂 Bardzo przydatny wpis, linkuję na swoim fanpejdżu! 🙂

    • Dziękuję pięknie za polecenie! Miło mi poznać bratnią duszę, super, że tak dobrze udało Ci się wykorzystać te wszystkie okazje – dajesz dobry przykład! 🙂

  • Mikołaj Śliżyński

    Moja rada to – żyj pełnią życia, spełniaj swoje marzenia oraz odkrywaj siebie i świat 🙂