Drogi Pamiętniczku, wielkie zmiany w życiu zaczynają się od małych, z pozoru nieistotnych decyzji.

Las budził się do życia po zbyt długiej zimie. Czułam pod stopami, jak ugina się mokry mech i gdyby nie to, że było kilka stopni ciepła, zdjęłabym buty i stanęła na nim bosymi stopami. Wciągane głęboko w płuca powietrze pachniało ściółką, tym charakterystycznym aromatem schyłku istnienia, który daje początek nowemu. Uzmysłowienie sobie, że w tym oto miejscu, na powierzchni kilku metrów kwadratowych, te same atomy krążą odkąd tylko zdążyły powstać, jest doświadczeniem mistycznym i na swój sposób magicznym. Nie ma tu przypadkowości, wszystko jest na swoim miejscu – powalone drzewo z czasem spróchnieje, użyźniając ziemię, na którą padły jego nasiona; nasiona wyrosną na drzewa, które kiedyś przewrócą się, użyźniając ziemię, na którą padły nasiona. I tak dalej.

Otworzyłam oczy i spojrzałam na skupione twarze dziewczyn. Lubię obserwować ludzi, którzy nie wiedzą, że ktoś na nich patrzy. Wkraczam w ten intymny świat, zakradam się w cudzą przestrzeń, jak do sypialni śpiącego człowieka – spojrzenie na delikatny ruch rzęs, na drgające lekko kąciki ust i rozrzucone bezładnie ręce zawsze mnie onieśmiela.

Obiecałyśmy sobie, że spotkamy się dokładnie w tym samym miejscu, dokładnie za rok i opowiemy sobie, gdzie udało nam się dotrzeć.

zadzieram_kiece_2
Małe kroki, wielkie zmiany

Wystarczyło pojechać raz do lasu, by życie stanęło na głowie. Albo jeszcze wcześniej – wystarczyło odezwać się do starych znajomych, by zapytać o radę. Albo jeszcze wcześniej – wystarczyło dodać się do grupy* na FB i wkręcić się w jej społeczność.

Dołączyłyśmy do niej niemal w tym samym czasie. A potem wszystko potoczyło się samo.

W 15 minut zrodził się pomysł, by iść w góry w kobiecym gronie. Gronie zupełnie obcych sobie osób. Nie zastanawiałam się, czy to ma sens i czy to dobry moment. Po prostu znalazłam w kalendarzu pierwszy wolny weekend i zorganizowałam nam wyjazd.

Wypadł kilka dni po wiosennym przesileniu, symbolicznym czasie narodzin.

zadzieram_kiece_4
Wspólny rytm kroków

Nie znałam nikogo. Jeszcze do ostatniej chwili, tzn. wejścia do pociągu we Wrocławiu, nie wiedziałam czy faktycznie to zrobię – czy chcę się rzucać na głęboką wodę i integrować z nieznajomymi. Coś, co kiedyś było dla mnie codziennością, teraz było jak heroiczny wyczyn. Bolała mnie skręcona jakiś czas temu noga, byłam zmęczona całym tygodniem, sądziłam, że lepiej będzie zawinąć się w kulkę w domu. Zamknęłam jednak oczy i stwierdziłam, że jeśli będzie źle, to wrócę z Krakowa i nie wyjdę w te góry.

Jeden, mały kamyczek wyjęty ze ściany codzienności generuje lawinę zdarzeń. Możesz uciekać. Albo dać się temu porwać.

Jeszcze nie wiesz, o co chodzi, jeszcze nie orientujesz się, po co to wszystko, jeszcze poruszasz się po omacku. Wiesz, że tkwi w tym duży potencjał, że są opcje, o których nie masz zielonego pojęcia, że ściągasz sobie na głowę coś, z czym będziesz musiała się zmierzyć. Przeraża cię to wszystko na równi z radością, fascynacją i ciekawością, bo wiesz… Nie, czujesz. Czujesz, że to właściwy krok i wiesz, że musisz go zrobić, by iść naprzód. Wierzysz, że to twój… Nie, że to wasz czas. Że to wszystko było po coś.

Tęsknię za wiatrem we włosach, za świeżym powietrzem w płucach, za trawą pod bosymi stopami i rozległym horyzontem, bez znaków cywilizacji. Tęsknię za rozmowami przy ognisku i nocną ciemnością. Za gwiazdami które zapierają dech w piersiach. Szczęście to ten moment, gdy zmęczona dochodzę do celu po podróży, w której zauważam drobne rzeczy. Śpiew ptaków, setki odcieni zieleni lasu, czy to jak brzmią kroki, gdy przechodzę przez strumień. Gdy czuję powiązanie z naturą i innymi ludźmi. Gdy mogę wyłączyć myślenie o pracy i codzienności. Gdy przestawiam się na inne tory.

Wróciłam do domu przebodźcowana ilością interakcji, wrażeń i myśli. Miałam ochotę uciec, schować się przed światem i zamknąć w sobie. A potem to powtórzyć.

I jeszcze raz.

I znowu.

zadzieram_kiece_5

“Zróbmy to”

Otwartość. Na osobowości, przeżycia, doświadczenia, uczucia, myśli, wyznania, wiarę, nadzieję. Podczas naszych wyjazdów stajemy się jednością, bez względu na to, kto pochodzi z jakiego środowiska. Każdy potrafi się u nas odnaleźć w powrocie do natury. Nie przeszkadza nam pogoda czy błoto – każde przeżycie traktujemy z otwartą postawą. Nauczymy jej tych, którzy będą mieli z tym problem. Uczymy się akceptować rzeczy takimi, jakie są. Sprawiamy, by każdy poczuł się istotnym elementem naszej kultury.

Być może nigdy nie spotkałybyśmy się ponownie, gdyby nie potrzeba oderwanie się od tego, co nas uwiera. Być może nigdy nie powiedziałybyśmy sobie, że zmęczyło nas bycie online, gdybyśmy nie spędziły dwóch dni z dala od sieci. Być może nigdy nie pomyślałybyśmy, że możemy zrobić coś wspólnie, gdybyśmy nie powiedziały tego sobie głośno.

Kiedy kropki zdarzeń połączyły się, nie mogłyśmy się już wycofać. Nie chciałyśmy. Następnego dnia wzięłyśmy się do pracy. Tak po prostu. Jak gdyby było to naturalną koleją rzeczy. Rzeczy, które muszą się dziać.

Możesz uciekać. Albo dać się temu porwać.

zadzieram_kiece_6

Ta historia zaczyna się w lesie

Ta historia zaczyna się w lesie. Choć „w Internecie” znamy się od dobrych kilku lat, to w górach znalazłyśmy wspólną ścieżkę. I wspólny rytm kroków. Właściwi ludzie, we właściwym miejscu, o właściwym czasie. Można nazwać to przypadkiem albo zbiegiem okoliczności.

Lubimy myśleć, że właśnie tak miało być.

* Girl Gang pod banderą Blimsien, to grupa ponad 1000 kobiet z całej Polski, a nawet kawałka świata. Wśród nas są fotografki, korektorki, graficzki, programistki, joginki, wiedźmy, dietetyczki, blogerki, właścicielki biznesów, matki, skejterki czy rysowniczki. Jesteśmy mocne i piękne. Wspieramy się, znajdujemy osoby o podobnej wrażliwości i zainteresowaniach, żeby współuczestniczyć w swoich życiach w realu, podejmujemy twórcze projekty i kooperacje. Zarówno non profit jak i dając sobie wzajemnie pracę. Trzymamy sztamę, bo wiemy, że energia, którą się dzielimy wróci do nas. To dlatego chcemy pomagać sobie wzajemnie na gruncie zawodowym i osobistym. Interesuje nas tworzenie nowej rzeczywistości. Takiej, w której jest miejsce na bycie sobą, na bycie kobietą i na „kopanie dupy”. Dołącz do nas.

Zadzieram Kiecę i Lecę!

Łączymy siły i entuzjazm, bo razem można więcej. I lepiej (choć nam, jedynaczkom, czasami trudno jeszcze w to uwierzyć)!

Tworzymy przestrzeń do wymiany myśli, poglądów i doświadczeń. Zderzamy ze sobą totalnie różne charaktery, uczymy się od siebie nawzajem, inspirujemy i motywujemy do działania. Nie w sali konferencyjnej, nie na eventach, nie na spotkaniach networkingowych. W lesie, na łące, przy ognisku. Z dala od codziennych spraw – blisko samych siebie. Z dala od miejskich ulic – blisko natury. Z dala od wczoraj i z dala od jutra. Tu i teraz.

Zapraszamy Cię na wyjazdowe warsztaty dla kobiet. Chcemy rozmawiać z Tobą o wszystkim. I milczeć o niczym. Bez oczekiwań, presji i spiny.

Justyna & Kasia, która pisała kursywą
Leśne (w)zloty dla dziewczyn
www.zadzieramkiece.pl

Fot. Malwina Łabęcka