Filozofia podróży

Filozofia podróży: Najlepszy czas na życie jest teraz

By 8 grudnia 2013 3 komentarze

Żyjesz z dnia na dzień, czekając, aż w końcu coś się zmieni. Ale nie zmienia się nic.

Już za kilka godzin nastanie kolejny poniedziałek Twojego życia, a gdy budzik wyrwie Cię z najlepszego momentu snu, pomyślisz sobie o, kurwa i przestawisz alarm o jeszcze kilka minut, próbując zmusić się do walki z codziennością. Zaspany wsiądziesz do autobusu i kilka razy przeklniesz pod nosem, gdy baba w futrze stanie Ci na stopie przepychając się do jedynego wolnego siedzenia, na którym położy zaraz siatki, które się jej zmęczyły. W ciągu dnia okaże się, że Twój szef nadal jest idiotą i wymaga niestworzonych rzeczy za najniższą krajową, mając w dupie Twoje prośby o konkretne zadania. A przecież nie jesteś wróżką i nie potrafisz obsługiwać szklanej kuli. Ani czytać w jego myślach. Co prawda masz pomysł na własny biznes, ale boisz się zaryzykować, bo choć Twoja praca jest marna i szczerze jej nienawidzisz, to przynosi stały dochód, który co miesiąc wydajesz na rachunki, po to… byś mógł do niej przychodzić. Kiedy myślisz o kłodach, które państwo rzuca pod nogi młodym przedsiębiorcom, zamiast ich wspierać, robi Ci się niedobrze i obiecujesz sobie, że nigdy, przenigdy nie przelejesz na konto ZUS-u ani złotówki. Choć doskonale wiesz, że i tak jesteś niewolnikiem systemu.

dom

Albo nie. Być może wcale nie musisz wstawać z łóżka, bo nie masz pracy ani pomysłu, co ze sobą zrobić. Od niechcenia przeglądasz już któryś raz z kolei Facebooka, frustrując się, że wszystkie Twoje koleżanki już dawno wyszły za mąż, połowa z nich dorobiła się dzieci, a Ty nie masz za co zrobić wesela, nawet dla najbliższej rodziny. Wiesz, że pieniądze to nie wszystko, ale jak wyczytałaś gdzieś w Internecie – wszystko bez pieniędzy to chuj – i jedyne co Ci pozostaje, to pokiwać głową nad dosadną mądrością anonimowego twórcy. W międzyczasie dzwoni do Ciebie koleżanka, by pożalić się, że lada dzień kończy się jej staż i chyba nie ma co liczyć na zatrudnienie, bo pracodawcy bardziej opłaca się wziąć kolejnego stażystę, niż podpisać z nią umowę, nawet tę o dzieło. Mówisz jej, że jesteś koniem i nie potrafisz jej pomóc, rozłączasz się i jest Ci jeszcze gorzej. Czasami masz ochotę zasnąć i obudzić się w lepszych czasach, chociaż nie umiesz powiedzieć, co to dla Ciebie właściwie znaczy.

jezioro

Ewentualnie kończysz w tym roku studia, próbując zmusić się do pisania pracy magisterskiej na temat, który kompletnie Cię nie interesuje, ale wymusił go na Tobie promotor. Powtarzasz sobie, że im szybciej zrzucisz z siebie ten zasrany obowiązek, tym lepiej, ale wcale Cię to nie motywuje, wręcz przeciwnie. Masz poczucie zmarnowanych kilku lat życia, które lepiej wykorzystałbyś jeżdżąc po świecie, bo przynajmniej nauczyłbyś się języka, a może i coś ciekawego zobaczył. A już na pewno to, że można inaczej. Masz żal, że dałeś się nabrać na trend pt. „wykształcenie”, bo oto zaraz dostaniesz do ręki papierek, którym co najwyżej możesz podetrzeć sobie tyłek. Śmiałeś się ze swoich kolegów, którzy po gimnazjum wybrali samochodówkę i wcale nie garnęli się do nauki, a teraz Ci głupio, bo to właśnie oni już dawno pobudowali domy i siedzą „na swoim”. Gdybyś mógł cofnąć czas, zrobiłbyś wszystko inaczej. Wszystko. I świta Ci w głowie myśl, że…

dom

Zdjęcia pochodzą ze strony Cabin Porn, niestety nie znam ich autorów.

 

 

  • M.

    Smutne, ale prawdziwe…

  • Doskonale podsumowali to kiedyś, wiele lat temu, Floydzi w piosence „Time”:

    „And then one day you find
    Ten years have got behind you
    No one told you when to run
    You missed the starting gun”.

    Dlatego najlepszy czas na życie jest teraz 🙂