Filozofia podróży

Filozofia podróży: Jesteś tym, za czym tęsknisz

Najbardziej boję się tego, że stracę pamięć. Że cała kolekcja wspomnień, wrażeń i doświadczeń pewnego dnia zniknie i nie będę miała już do czego tęsknić.

Że będę musiała uczyć się siebie na nowo. To, co mam w głowie, to mój najcenniejszy album ze zdjęciami. Często wracam do tego, co było i odtwarzam pewne wydarzenia na nowo, a im jestem starsza, tym ważniejsze miejsce zajmują w moim życiu. Lubię śledzić to, co wydarzyło się między jednym punktem a drugim i dostrzegać pewne zależności. Podążać ścieżką, którą dotarłam tutaj, gdzie właśnie jestem i rozmyślać nad tym, dokąd mnie jeszcze zaprowadzi. Od dłuższego czasu stoję na rozdrożu i nie wiem, dokąd iść.

Decydując się na wyjazd do Bułgarii nie byłam świadoma, że wywracam swoje życie do góry nogami i że już nic, nigdy nie będzie takie samo. Od ponad sześciu miesięcy niemal każdego dnia wracam myślami do wszystkiego, co się tam wydarzyło. Nie wiem, ile razy temat EVS-u pojawił się w rozmowach, w które się wdaję. I ciągle zdarza mi się nocą wysłać SMS-a o treści Tęsknię za Bułgarią. Kiedy Vladia napisała, że wreszcie udało jej się zmontować filmik, do którego materiały zbierała przez cały wyjazd, ucieszyłam się i przeraziłam jednocześnie, z tego samego powodu: że na chwilę, na te kilka, kilkanaście minut tam wrócę.

I umrę z tęsknoty.

Oto jest. W oficjalnej wersji, która przypomina mi tylko o tym, że wszystko, co najważniejsze wydarzyło się w międzyczasie.

Ecology development III | Vladimira Hradecka

  • Jest rudy, jest dobrze!

  • Można być Hiszpanią i Krakowem jednocześnie?

  • AndrzejO

    Pięknych chwil sie nie zapomina. Nigdy. Do dziś pamiętam niektóre z młodości. Np. smak piwa, z knajpy w Szczyrku pitego po ciężkim narciarskim dniu 18-latka jakim wtedy byłem. 🙂 Boska chwila. Ale nie warto tak się w tych wspomnieniach, nawet najpiękniejszych, rozpamiętywać. Ba, trzeba się nawet do pewnego stopnia przed nimi bronić. Bo przyjdą jeszcze piękniejsze chwile, jeszcze więcej endorfiny. Trzeba im zrobić miejsce, a wspomnienia w tym przeszkadzają. Nawet nie będziesz wiedziała kiedy przyjdą. I wówczas powiesz sobie: „za bardzo się tą Bułgarią przejmowałam, teraz jest jeszcze lepiej”.

    • Jak dla mnie wspominanie nie koliduje z otwartością na nowe wrażenie, wręcz przeciwnie – mocno podsyca ich pragnienie.

  • Pingback: Jak przestać się bać podróży w nieznane? | WITH LOVE()

  • Nawet nie wiesz jak bliski jest mi ten post i w ogóle cały Twój blog. Napisałaś o odczuciach, które niezmiennie towarzyszą odkąd po raz pierwszy postanowiłam spakować swoją walizkę. Codziennie boję się tego samego. Wiem teraz, że robiłam za mało zdjęć. Za mało wspomnień spisałam. Z drugiej strony wtedy naprawdę czułam, że to mnie rozprasza. Nie pozwala na skupienie się na danej chwili. Teraz to wszystko się rozmywa. Blaknie. Traci na intensywności. Jechanie stopem w Irlandii. Codzienność w Indiach. Mój EVS w Hiszpanii. Nie mogę czasem uwierzyć, że minęło dopiero kilka miesięcy.

    • Czasoprzestrzeń w podróży się zagina. Tyle nowych wrażeń, miejsc, smaków, zapachów, przeżyć, ze wydaje się, że jeden tydzień trwa miesiąc. Strasznie to lubię. Jesteś teraz na EVS-ie?

      • Niestety już nie. Mój projekt skończył się w styczniu. Nie ma życia po EVS-sie 😀

        • Nie ma ;). Mój skończył się ponad pół roku temu, a nadal go przeżywam.

          • Ja przeżywam nadal wszystkie wyjazdy szkoleniowe. Więcej.
            Na szczęście większość „moich” wolontariuszy jest jeszcze w Hiszpanii, więc wspólne spotkania jakoś stały się namiastką EVS 😉