Beskidzkie bacówki

Beskidzkie bacówki: Skąd wzięły się w górach?

By 24 stycznia 2016 5 Comments

Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę. Ale nie taką zwykłą! Cofniemy się bowiem w czasie. Super, co? Spakujcie zatem do plecaka konserwę turystyczną i przywdziejcie flanelowe koszule. Tak, wtedy jeszcze nikt nie miał pojęcia o funkcyjnej odzieży – ale nikomu to nie przeszkadzało. Gotowi? No to w drogę!

Zanim jednak dojdziemy do bacówek, przydługi (ale jakże ciekawy!) wstęp. Przeczytajcie go koniecznie – dzięki temu zyskacie stosowne tło historyczne. A założę się, że nigdy nie byliście w karpackiej puszczy!

Krótka historia turystyki górskiej w Polsce

Dawno, dawno temu

gorczanska_puszcza

Gorczańska puszcza, fot. Wiktor Baron

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za siedmioma rzekami, rosła prastara puszcza – dzika, ciemna i groźna. Nikt o zdrowych zmysłach się w nią nie zapuszczał (zapuszczał, hehe). Może po prostu dlatego, że nie mieszkali tutaj wtedy żadni ludzie. Mrocznym lasom czoła stawili dopiero Wołosi – wędrowny lud, trudniący się na co dzień pasterstwem, który Łukiem Karpat dotarł w Beskidy gdzieś z Półwyspu Bałkańskiego (prawdopodobnie, bo teorii na ten temat jest kilka i ciągle nie wiadomo, która jest prawdziwa). Wołoscy pasterze osiedlali się na terenach obecnej Ukrainy, Polski, Węgier, Słowacji a nawet Czech, zakładając wioski w dolinach rzek i karczując lasy, by mieć gdzie wypasać swoje owce. Góry traktowane były w tamtych czasach jako tereny czysto użytkowe i nikt pewnie wtedy jeszcze nie myślał o tym, by zachwycać się ich pięknem – a przynajmniej głośno się do tego nie przyznawał. Nie było czasu na głupoty.

Brawo, udało Ci się zdobyć pierwszą górkę na naszej historycznej trasie do bacówek! Teraz będzie trochę trudniej. Dasz radę? Pewnie, że dasz!

Od początku XIX wieku do I Wojny Światowej

Wszystko zaczęło zmieniać się w pierwszej połowie XIX wieku. Narodziny turystyki, jako takiej, możemy powiązać z osobą Thomasa Cooka – z zawodu stolarza, z powołania nauczyciela w szkółce niedzielnej, a prywatnie aktywisty ruchu na rzecz abstynencji. Ten to właśnie Thomas zorganizował pierwszą udokumentowaną wycieczkę na świecie. Jak do tego doszło? Genialne pomysły przychodzą do głowy przypadkiem. Tym razem olśnienie na naszego bohatera spłynęło, kiedy jechał pociągiem na wiec towarzystwa trzeźwości. Jazda pociągiem w 1841 roku to nie było byle co – pamiętajmy, że kolej dopiero zaczynała wtedy funkcjonować. Cook postanowił wykorzystać potęgę nowego wynalazku do walki z alkoholizmem. No dobra, ale co mają ze sobą wspólnego pociąg i alkohol, poza pociągiem do alkoholu? Na przykład to, że więcej osób może pojechać na kolejny wiec towarzystwa trzeźwości. Thomasowi do swojego pomysłu udało się namówić 570 osób. Kupił bilety i miesiąc później wszyscy radośnie zmierzali do celu. Cook uznał, że pieniądze lepiej wydawać na podróże, niż na kolejną flaszkę alkoholu i… wycieczki postanowił organizować częściej. Tyle zagranico, a co u nas?

Szybka zmiana planów, wracamy do Polski. Musisz być gotowy na to, że w górach trzeba być elastycznym i czasami podejmować szybkie decyzje. Zdaje się, że w oddali słychać grzmoty. Czy to burza, czy wojna? Uciekamy!

klimek_bachleda

Klemens Bachleda – pierwszy polski ratownik górski, który zginął tragicznie, idąc na ratunek człowiekowi w Tatrach

Polska w tym czasie znajdowała się pod zaborami. Żyjąc w Galicji mieliśmy szczęście. Na jej terenach znalazły się nie tylko najbardziej atrakcyjne turystycznie tereny (góry, wiadomo); sprzyjające były też warunki polityczne. Cesarstwo austro-węgierskie nie utrudniało zbyt mocno życia (w porównaniu do sąsiednich zaborców), dzięki czemu organizacje turystyczne mogły się rozwijać. W roku 1873 powstało Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie (po I Wojnie Światowej zmieniło nazwę na Polskie Towarzystwo Tatrzańskie) – za główny cel postawiło sobie badanie Karpat, rozpowszechnianie informacji o nich, zachęcanie do zwiedzania i ułatwianie dostępu do gór, a także ochronę przyrody i rozwój przemysłu górskiego. W 1906 roku związało się Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, a w 1909 Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (więcej ludzi w górach, to więcej wypadków – kłania się nam teraz statystyka). Górami zaczęli zachwycać się artyści, pisarze i poeci, którzy w naturze szukali natchnienia – i najczęściej je znajdowali. Pojawili się też pierwsi działacze społeczni, którzy góry przybliżyć chcieli prostemu ludowi. Stanisław Staszic, Julian Ursyn Niemcewicz, Wincenty Pol czy Tytus Chałubiński, to tylko nieliczne z nazwisk, które miały ogromny wpływ na to, jak turystyka w Polsce wygląda dzisiaj. A potem przyszła Wielka Wojna. Karpackie przełęcze spłynęły krwią poległych. Przez Beskidy przetoczyły się zacięte walki, które pozostawiły po sobie setki cmentarzy na szczytach wzniesień. Miały być pamiątką po tragicznych wydarzeniach, hołdem złożonym poległym i przestrogą. A także symbolem zwycięstwa Austrii nad Rosją – ale to już zupełnie inna historia.

Jak widzisz, nie zawsze jest łatwo. Czasem trzeba stawić czoła trudnościom, które wydają się nie do przejścia. Możesz mieć jednak pewność, że tkwi w Tobie wielka siła, która będzie Cię pchała do przodu, nawet gdy wydaje Ci się, że nie masz siły już iść. Idziemy więc dalej.

Lata międzywojenne i II Wojna Światowa

Choć Polska po I Wojnie Światowej odzyskała niepodległość, rozwój turystyki nadal był mocno ograniczony. Kraj próbował dźwigać się z ruiny po ponad stu latach nieobecności na mapach. Odbudowywanie aparatu państwowego nie było takie proste. Zubożałe i zmęczone wojenną zawieruchą społeczeństwo nie wykazywało zainteresowania górami, a inwestycje turystyczne non stop przegrywały walkę o środki finansowe z inwestycjami przemysłowymi i infrastrukturalnymi. No bo umówmy się – są rzeczy ważne i ważniejsze.

mieczyslaw_orlowicz

Mieczysław Orłowicz (po lewej) – krajoznawca i popularyzator turystyki, fot. Tadeusz Dohnalik 

Mimo tak wielu przeszkód dostrzeżono jednak możliwości rozwoju nowej gałęzi gospodarki. I tak w 1919 roku przy Ministerstwie Robót Publicznych powstał Referat Turystyki. Jego kierownikiem do 1932 roku był dr Mieczysław Orłowicz – aktywny działacz krajoznawczy i autor pierwszych przewodników turystycznych po ziemiach polskich. W 1935 roku powołano do życia Ligę Popierania Turystyki. Celem jej powstania była organizacja i popieranie taniej turystyki masowej, promocja poszczególnych regionów Polski oraz finansowanie przedsięwzięć turystycznych. To właśnie dzięki niej udało się wybudować kolejkę na Kasprowy Wierch i na Gubałówkę w Tatrach oraz na Parkową Górę w Krynicy. Powstało również kilka nowych schronisk w najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejscach (np. na Kalatówkach).

Lata zaborów cały czas dawały się mocno we znaki. Liczne problemy natury społecznej i ekonomicznej nie pozwoliły na pokonanie dystansu, jaki dzielił Polskę od innych państw europejskich. Okazało się, że Polacy nie tylko nie potrafią uprawiać turystyki, ale też nie wiedzą, jak czerpać korzyści ekonomiczne z jej rozwoju (mimo szczerych chęci). Sytuacji nie poprawił wcale fakt, że przez nasz kraj bardzo szybko przetoczyła się kolejna wojna. Ruch krajoznawczo-turystyczny zupełnie zamarł. W góry przenieśli się z kolei partyzanci, dla których las stał się nowym domem. Beskidzka ziemia znowu łapczywie piła krew poległych.

Zrobiło się ciężko? Pora na odpoczynek. Pamiętaj o tym, by mierzyć siły na zamiary i dbać o siebie, jak i o współtowarzyszy podróży. Jesteśmy grupą i nie możemy się rozdzielać. Spójrzcie tam, o tam! Widzicie? Na horyzoncie widać już zabudowania bacówki. To cel naszej podróży!

Okres Polski Ludowej

Zakończenie II Wojny Światowej przyniosło wolność, ale też nowe warunki polityczne i nowe granice. Do Polski przyłączone zostały atrakcyjne turystycznie i dość dobrze zagospodarowane tereny Beskidu Śląskiego, Żywieckiego i Małego (na tym obszarze prężnie działała niemiecka organizacja turystyki górskiej – Beskidenverein). Poza granicami Polski znalazły się z kolei bardziej dzikie rejony tzw. kresów wschodnich. Wraz z nimi straciliśmy m.in. dzisiejsze ukraińskie Bieszczady.

schronisko_na_klimczoku

Dawne schronisko na Szyndzielni wzniesione przez bielski Beskidenverein w 1897 r.

Odbudowując kraj ze zniszczeń wojennych zaczęto znowu myśleć o rozwoju turystyki. Władza ludowa, stojąca wtedy u politycznych sterów, za cel postawiła sobie rozwój turystyki socjalnej – to, co przed wojną dostępne tylko dla nielicznych, miało być teraz dostępne dla wszystkich. Możliwość odpoczynku stała się dobrem powszechnym – w góry ruszyły wycieczki zakładowe, mocno zakrapiane alkoholem. Dofinansowany z budżetu państwa rozwój bazy turystycznej oraz dopłaty do wyjazdów urlopowych dla pracowników miały sprzyjać zarówno rozwojowi społecznemu, jak i wychowawczemu. Taką politykę gorąco popierały związki zawodowe. Zaczęła rozwijać się baza turystyczna, która pomieścić miała coraz liczniejsze grupy turystów.

W 1950 roku doszło do połączenia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w dobrze nam dzisiaj znane Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze (PTTK). Nowa organizacja społeczna miała wspomagać rozwój turystyki, ale także edukować tych, którzy mianem turystów chcieli się określać. W ramach swych struktur PTTK kształciło całe rzesze działaczy społecznych i tzw. kadrę programową, nadając liczne uprawnienia m.in. organizatorów turystyki, młodzieżowych organizatorów turystyki, instruktorów krajoznawstwa, ochrony zabytków, ochrony przyrody, czy przodowników turystyki kwalifikowanej. Krótko mówiąc: działo się!

Tylko czy o to w tym wszystkim chodzi? Czy w gronie rozwrzeszczanej i odurzonej alkoholem wycieczki można tak naprawdę skupić się na kontemplacji piękna natury i na poznawaniu nowych miejsc? Czy w takich warunkach można odpocząć? Oczywiście, że nie! Poznajcie Edwarda Moskałę, który stanowczo się temu przeciwstawiał. Już prawie jesteśmy na miejscu!

Edward Moskała – propagator górskich wędrówek

edward_moskala

Edward Moskała – inicjator i koordynator budowy bacówek w Beskidach, propagator turystyki kwalifikowanej

Jego życiowe motto brzmiało tak: “Wszystko o górach – wszystko dla gór”. Jak łatwo można się domyślić, z górami związany był bardzo mocno. O, i to jak!

Publikował liczne artykuły o tematyce turystycznej, był autorem przewodników i monografii ważnych obiektów, opracował liczne panoramy i mapy, przygotował pierwszy atlas turystyczny Tatr Polskich, był pomysłodawcą Ośrodków Kultury Turystyki Górskiej, inicjatorem powstania i redaktorem naczelnym “Gazety Górskiej” i twórcą Oficyny Wydawniczej “Wierchy”, a także jednym z pierwszych znakarzy górskich szlaków turystycznych w okresie po II Wojnie Światowej. Przez wiele lat działał w strukturach PTT, a potem PTTK, mając realny wpływ na rozwój turystyki i kształtowanie środowiska górskiego. Śmiało można nazwać go jednym z ojców polskiej turystyki górskiej.

Uf. To jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze jedna rzecz. Ta, z powodu której ruszyliśmy dzisiaj w drogę. I oto jesteśmy u celu!

Edward Moskała był pomysłodawcą idei budowy bacówek górskich, które powstawać zaczęły w latach 70. ubiegłego wieku.

Beskidzkie bacówki

15

Bacówka w Bartnem, Beskid Niski

Bacówki górskie, zwane inaczej schroniskami turystyki kwalifikowanej (ale o tym za chwilę), miały być lekarstwem na masową turystykę, która zaczęła zalewać Beskidy.

Niewielkie, budowane w większości według jednego projektu autorstwa Stanisława Karpiela z Zakopanego, obiekty zostały pomyślane tak, by mogło nocować w nich ok. 20-30 osób. Nie więcej. Pod ich dachami panować miała przytulna, rodzinna atmosfera, a każdy turysta miał się czuć jak w domu. W zamyśle autora, Edwarda Moskały, obowiązkiem tych malutkich schronisk było zapewnienie skromnego noclegu i podstawowego wyżywienia doświadczonym turystom wędrującym po górach z plecakami. Tak, turystom indywidualnym – nie zorganizowanym, hałaśliwym wycieczkom. Tym, którzy w góry przyszli odkrywać ciekawe miejsca, szukać piękna natury i cieszyć się spokojem ducha. Wędrowcom takim jak Ty, czy ja, którzy wieczorem mogą usiąść przy jednym stole i porozmawiać o tym, skąd przyszli i dokąd zmierzają.

Turystyka kwalifikowana

No ale o co chodzi z tą turystyką kwalifikowaną?

Krótko mówiąc (pisząc) “turysta kwalifikowany”, to turysta, który… posiada pewne kwalifikacje do uprawiania turystyki. Większe, niż “turysta zwykły”. To taki wyższy poziom turystyki, za którym kryje się nie tylko doświadczenie, ale i wiedza. Świadomość tego, po co idzie się w góry i umiejętność wyniesienia z nich tego, dzięki czemu można się rozwijać. Uprawianie tego typu turystyki wymaga przygotowania, wytrzymałości psychicznej i fizycznej oraz ciekawości świata, która pozwala widzieć zarówno górskie szczyty, jak i to, co się za nimi kryje – dosłownie i w przenośni. Turystyka kwalifikowana to poznawanie kraju, jego historii i kultury, jak również mierzenie się z napotkanymi trudnościami i nieustanne szlifowanie charakteru. Bycie coraz lepszą wersją samego siebie.

Turystyka kwalifikowana, oczywiście, nie sprowadza się tylko do gór. Równie dobrze uprawiać ją można na nizinach, nad jeziorem, czy nad morzem. Jeździć rowerem, pływać kajakiem, czy nurkować. Nie jest ważne, gdzie i co. Ważne JAK.

Gratulacje! Cieszę się, że udało Ci się przejść tę trudną drogę historycznych zawiłości, przedrzeć się przez gąszcz informacji i znaleźć w sobie tyle siły, by dotrzeć do końca. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi! 🙂

Dołącz do wydarzenia

wydarzenie_na_fb

Bacówki, które powstały z inicjatywy Edwarda Moskały, w większości, stoją w Beskidach do dziś. Choć przez kilkadziesiąt lat w polskiej turystyce wiele się zmieniło, nie zmieniło się jedno – pasja do górskich wędrówek, którą ciągle żyją ludzie. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do odwiedzin w tych małych, uroczych bacówkach i zachęcić do poznawania regionu, na obszarze którego się znajdują.

Beskidzkie bacówki:

Bacówka na Rycerzowej – Beskid Żywiecki
Bacówka na Krawcowym Wierchu – Beskid Żywiecki
Bacówka na Maciejowej – Gorce
Bacówka nad Wierchomlą – Beskid Sądecki
Bacówka w Bartnem – Beskid Niski
Bacówka pod Małą Rawką – Bieszczady
Bacówka pod Honem – Bieszczady
Bacówka w Jaworcu – Bieszczady

Bonus:

Bacówka pod Bereśnikiem – Beskid Sądecki
Bacówka na Brzance – Pogórze Ciężkowickie
Bacówka w Jamnej – Pogórze Rożnowskie

Do zobaczenia na szlaku! 🙂

Fotografia w nagłówku: Bacówka na Wielkiej Rycerzowej. To właśnie ona była pierwszą w polskich górach Bacówką PTTK, a jej powstanie rozpoczęło seryjną budowę wzorowanych na jednym projekcie małych obiektów turystycznych. / Fot. Adam Dziura 

  • Witold Pyzik

    No nie wierzę 😀 Justyna popełniła historyczny tekst!!! Wielki LIKE 😀

    • To dość luzacki temat akurat, więc można się było zmierzyć z bestią – przy okazji uporządkowałam trochę swoją wiedzę z historii turystyki 😉 Niestety będę się też musiała zmierzyć z polskimi królami i wojnami w końcu.

  • Czarington Es

    Fajny blog i ciekawy artykuł, dzięki niemu nabieram chęci by pójść wreszcie w Beskid Niski, którego w ogóle nie znam! Podzielę się z Tobą moim blogiem, może znajdziesz coś w nim inspirującego, w temacie podróży i emocji! cezarkos.pl, pozdrawiam!

  • Kiedyś to tych bacówek było zdecydowanie więcej, a i bacowie mniej nastawieni na komercje, szkoda że już tak nie jest. Pozdrawiam