Beskid ŚredniMikropodróże

Beskid Makowski: Kudłacze & Perseidy

By 13 sierpnia 2014 5 Comments

Idzie jesień. Jarzębina z dnia na dzień robi się bardziej czerwona, w powietrzu zaczynają latać nitki babiego lata, wieczory zapadają coraz szybciej i są coraz chłodniejsze. Jeszcze trochę i pojawią się pierwsze poranne przymrozki, na niebie znów będzie królował Orion a myśli staną się bardziej melancholijne i tęskne – bez powodu i z powodu wszystkiego. Im jestem starsza, tym bardziej lubię ten stan i z tym większą niecierpliwością na niego czekam.

1

Sierpniowe noce zawsze były dla mnie symbolem początku końca. Gdy byłam dzieckiem, lubiłam śledzić cykl życia zboża, w którym odbijał się naturalny rytm przyrody – życia i umierania. Z utęsknieniem czekałam na wiosnę i pierwsze zielone pędy, które mimo twardych jeszcze grud ziemi, przebijały się na powierzchnię i zwiastowały nadejście cieplejszych dni. Lato przynosiło ze sobą wolność i radość beztroski, kiedy z uśmiechem na ustach biegłam co sił w nogach przez złote łany, które szumiały na wietrze jak morskie fale. Poraniona skóra nóg piekła potem niemiłosiernie, ale o poranku nie było już śladu po zadrapaniach. Pamiętam czas żniw, wiązania snopków i przytłaczający dźwięk młockarni, który wdzierał się w ciało wraz z ogromną ilością kurzu. Spacerując wieczorami po ściernisku częściej zadzierałam do góry głowę i wstrzymywałam oddech, kiedy widziałam Ją. Spadającą Gwiazdę.

2

Nocne niebo wywołuje we mnie pewien rodzaj onieśmielenia, wzruszenia i strachu, że oto Wszechświat zwali mi się zaraz na głowę, a ja wcale nie jestem na to gotowa, że jestem za mała, by udźwignąć świadomość własnego istnienia i że być może wcale mnie tu nie ma, tylko ktoś mnie wymyślił.

3

Miliardy gwiazd, planet i galaktyk kurczą się wtedy do rozmiaru jednej myśli a potem eksplodują radością istnienia, wdzięcznością za Tu i Teraz i tą nieopisaną ulgą, która nagle spływa na człowieka wraz ze świadomością tego, co ważne, a co nie. Kto wie? Być może właśnie tak powstał Wszechświat?

5

Fot. Kuba Zając